Wyobraźcie sobie zimowy poranek 1863 roku. Płock budzi się pod carskim butem. Nad Wisłą unosi się mgła, a w zaułkach słychać stukot butów rosyjskich żołnierzy. Nagle w nocy z 22 na 23 stycznia rozlegają się strzały. Grupa powstańców uderza na odwach i koszary. To nie jest zwykła potyczka – to próba opanowania całego miasta, które miało stać się siedzibą Rządu Narodowego. Na czele miał stanąć młody, wykształcony w Petersburgu oficer artylerii. Nie zdążył. Ale jego imię do dziś nosi ulica, która prowadzi wprost ku dawnym płońskim rogatkom – tam, gdzie 15 maja 1863 roku rozegrał się ostatni akt dramatu.
W 2026 roku, gdy obchodzimy 163. rocznicę śmierci Zygmunta Padlewskiego, ta płocka ulica nie jest tylko adresem. To żywy pomnik człowieka, który o włos nie zmienił biegu historii Mazowsza. Przywódca, strateg, romantyk i tragik jednocześnie. Człowiek, który wierzył, że Płock może stać się bastionem wolności.
Z daleka na Mazowsze – narodziny przywódcy
Zygmunt Padlewski przyszedł na świat 1 stycznia 1836 roku w Czerniawce Małej na Ukrainie, w rodzinie zamożnego ziemianina Władysława Padlewskiego. Ojciec walczył w powstaniu listopadowym, siedział w carskim więzieniu, a później próbował zbliżyć szlachtę z ludem. Matka, Judyta z Potockich, wychowała syna w duchu patriotycznym i demokratycznym. Dom Padlewskich był pełen książek, dyskusji i nadziei na wolną Polskę.
Młody Zygmunt uczył się najpierw w domu, potem w Odessie pod okiem stryja. W 1854 roku trafił do korpusu kadetów – najpierw w Brześciu nad Bugiem, później w Petersburgu. W 1857–1861 studiował w Akademii Artylerii. Ukończył jako prymus ze złotym medalem. Przystojny brunet, inteligentny, elokwentny – w petersburskich salonach miał powodzenie. Ale nie interesowały go bale i kariera w carskiej armii. Już w 1860 roku należał do tajnego „koła oficerskiego" – polskiej organizacji spiskowej kierowanej przez Zygmunta Sierakowskiego i Jarosława Dąbrowskiego.
W 1861 roku Padlewski, już kapitan sztabu artylerii, wziął długi urlop i wyjechał do Francji. W Paryżu walczył z wpływami generała Mierosławskiego, a potem trafił do Polskiej Szkoły Wojskowej we Włoszech – najpierw w Genui, później w Cuneo. Jako zastępca komendanta i profesor taktyki oraz artylerii szkolił przyszłych oficerów powstania.
Gdy w sierpniu 1862 roku aresztowano Jarosława Dąbrowskiego, Komitet Centralny Narodowy wezwał Padlewskiego do Warszawy. Przyjechał za fałszywym paszportem. Krótko był naczelnikiem miasta, potem jeździł z misjami do Londynu i Petersburga. Jesienią 1862 roku wrócił do stolicy i rzucił się w wir przygotowań do powstania.
Branka i decyzja o walce
Carat postanowił rozbić organizację „czerwonych" imienną branką. Padlewski, jako naczelnik wojskowy Warszawy i członek Komitetu Centralnego, był w samym sercu wydarzeń. 3 stycznia 1863 roku jego przyjaciel Stefan Bobrowski wygłosił płomienne przemówienie: „Jeżeli Komitet uczyniwszy wszystko… stanie dziś mężnie na wysokości zadania… nie zginie idea organizacji narodowej".
Padlewski głosował za wybuchem powstania. W nocy z 14 na 15 stycznia branka w Warszawie nie zaskoczyła „dzieci warszawskich" – większość zdążyła uciec do lasów. Komitet wyznaczył termin powstania na noc z 22 na 23 stycznia.
Płock miał odegrać kluczową rolę. Miasto leżało blisko granicy pruskiej, dawało dostęp do Wisły i mogło stać się bazą dla większych sił. Planowano tu ulokować siedzibę Rządu Narodowego.
„Dzieci warszawskie" i nieudany szturm
17 stycznia Padlewski ruszył do Puszczy Kampinoskiej. Zamiast spodziewanych trzech tysięcy „dzieci warszawskich" zastał ledwie pięciuset słabo uzbrojonych ludzi. Mimo to próbował dotrzeć do Płocka. Przeprawił się po topniejącym lodzie Wisły pod Secyminem, ale zmęczeni powstańcy nie zdążyli na wyznaczony termin.
Atak na Płock przeprowadził Tomaszewski w nocy z 22 na 23 stycznia. Kilkuset powstańców uderzyło na odwach i koszary koło kościoła po-reformackiego. Rosjanie nie dali się zaskoczyć. Atak załamał się. Padlewski, który sam próbował dotrzeć do miasta, dowiedział się o porażce w Ciółkowie. Dowództwo przejął Padlewski.
Marsz przez Mazowsze – od porażki do legendy
Nowy naczelnik nie poddawał się. Zebrał około czterystu ludzi i planował ponowny atak na Płock. Ale Rosjanie nie dawali chwili wytchnienia. Padlewski ze sztabem tułał się po Drobinie i Raciążu, co noc zmieniając kwatery.
W lutym sytuacja się ożywiła. Powstańcy zdobywali broń i kasę w Makowie, Rypinie, Sierpcu, Chorzelach. Walerian Ostrowski zajął Rypin i Sierpc. W marcu Padlewski objął dowództwo nad silnym oddziałem Władysława Cichorskiego „Zameczka" – około siedmiuset ludzi.
Manewrował genialnie. 9 marca pod Myszyńcem stoczył sześciogodzinną bitwę z pułkownikiem Wałujewem. Mimo słabego uzbrojenia powstańcy stawili czoło ośmiuset piechocie, trzystu kozakom i dwóm armatom. Padlewski w jasnym kożuszku i białej konfederatce z czaplim piórem na białym koniu sam prowadził kontrataki. Rząd Narodowy mianował go pułkownikiem, a wśród Kurpiów zaczęła się tworzyć legenda.
Aresztowanie i ostatnie dni w Płocku
21 kwietnia 1863 roku Padlewski jechał bryczką z Mysłakowa na spotkanie z ochotnikami z zaboru pruskiego. W pobliżu Borzymina koło Rypina patrol kozacki zatrzymał go i towarzyszy. Znaleziono tajną korespondencję. Rozpoznano naczelnika. Przewieziono do Lipna, potem do Płocka. Osadzono w osobnej celi starego więzienia.
Przed sądem polowym na wszystkie pytania odpowiadał krótko: „nie". Skazano go na śmierć. Próbowano go uwolnić – wachmistrz miał dostarczyć mundur, konie czekały za miastem. Rosjanie zmienili straż na liniowców. Ucieczka się nie udała.
Droga usłana kwiatami
O świcie 15 maja wózkiem wieziono Padlewskiego ulicami: Więzienną (dziś Sienkiewicza), Misjonarską i Płońską – tą samą, która dziś nosi jego imię. Z okien kamienic płocczanki rzucały bukiety róż i fiołków. Cała droga była usłana kwiatami. Skazaniec szedł spokojnie, poważnie. Na placu egzekucji za rogatką płońską sam włożył białą koszulę. Poprosił, by nie zasłaniano mu oczu. Pluton strzelił. Kule trafiły w nogi. Podoficer dobiegł i strzałem z pistoletu w pierś zakończył życie 27-letniego generała.
Znaczenie historyczne
Zygmunt Padlewski nie zdobył Płocka. Ale jego walka pokazała, że Mazowsze Płockie nie było bierne. Województwo stoczyło ponad sto bitew i potyczek. Dekrety uwłaszczeniowe, które wprowadzał, zmieniły stosunki społeczne na wsi. Płock – miasto biskupie, handlowe, strategiczne – na chwilę stało się symbolem nadziei.
Śmierć Padlewskiego wstrząsnęła całym krajem. Jego los stał się mitem założycielskim płockiej niepodległościowej pamięci. Ulica, szkoła, tablice, coroczne marsze – to wszystko pokazuje, że klęska militarna nie oznacza klęski idei.
Dziś, gdy idziemy ulicą Padlewskiego, mijamy kamienice, z których kiedyś spadały kwiaty. Słychać szum Wisły. I czujemy, że historia nie jest zamknięta.