Historia15 maja 1863 roku, tuż przed świtem, Płock jeszcze spał. Mgła nad Wisłą wisiała nisko, a w zaułkach starego miasta słychać było tylko kroki warty. Nagle z bramy więzienia wyjechał wózek. Na nim – młody mężczyzna w czamarce, blady, ale spokojny. Wokół eskorta rosyjskich żołnierzy. Gdy wózek skręcił w ulicę Więzienną, z okien kamienic zaczęły spadać pierwsze bukiety. Róże, fiołki, konwalie. Cała droga do rogatek płońskich tonęła w kwiatach. Płocczanki nie bały się carskich bagnetów. Rzucały je w milczeniu, jakby chciały choć na chwilę osłonić skazańca przed kulami.
4 sierpnia 2026
HistoriaWyobraźcie sobie zimowy poranek 1863 roku. Płock budzi się pod carskim butem. Nad Wisłą unosi się mgła, a w zaułkach słychać stukot butów rosyjskich żołnierzy. Nagle w nocy z 22 na 23 stycznia rozlegają się strzały. Grupa powstańców uderza na odwach i koszary. To nie jest zwykła potyczka – to próba opanowania całego miasta, które miało stać się siedzibą Rządu Narodowego. Na czele miał stanąć młody, wykształcony w Petersburgu oficer artylerii. Nie zdążył. Ale jego imię do dziś nosi ulica, która prowadzi wprost ku dawnym płońskim rogatkom – tam, gdzie 15 maja 1863 roku rozegrał się ostatni akt dramatu.
7 lipca 2026
HistoriaZimowy wiatr hula po mazowieckich polach, a w lasach pod Myszyńcem śnieg skrzypi pod butami kosynierów. Jest początek marca 1863 roku. Oddział powstańczy, który jeszcze niedawno liczył kilkuset „dzieci warszawskich", teraz rozrasta się do prawie siedmiuset ludzi. Na czele stoi młody generał w jasnym kożuszku i białej konfederatce z czaplim piórem. Zygmunt Padlewski nie śpi od wielu nocy. Serce, które od lat szwankuje, bije nieregularnie, ale w oczach pali mu się ten sam ogień, co w Petersburgu i we włoskiej szkole wojskowej w Cuneo.
19 maja 2026