Jesienią 1956 roku, gdy Płock odbudowywał się po wojennych zniszczeniach, a nad Wisłą unosił się zapach świeżo wylanego betonu i zboża z radziwskich elewatorów, na ulicach pojawiła się grupa naukowców. Nie szukali skarbów ani starych murów. Uzbrojeni w cyrkle antropometryczne, taśmy i aparaty fotograficzne, wchodzili do domów, szkół i zakładów pracy. Mierzyli głowy, twarze, wzrost i pigmentację zwykłych mieszkańców. Ich celem było uchwycenie żywego dziedzictwa biologicznego – tego, co pozostaje, gdy kroniki milczą.

Badania antropologiczne regionu płockiego zainicjowała Komisja Badań nad Powstaniem i Rozwojem Płocka przy Towarzystwie Naukowym Płockim. Kierował nimi prof. Ireneusz Michalski z Uniwersytetu Łódzkiego. Gdy jego przedwczesna śmierć przerwała pracę, dokończył ją Mieczysław Becker. Wyniki analizy 697 osób – 332 z Płocka i 365 z Radziwia – opublikowano w 1966 roku. I wtedy wyszło na jaw coś fascynującego: miasto i przedmieście, choć połączone mostem i historią, nosiły w sobie zupełnie inne ślady przeszłości.

Jesień 1956: nauka schodzi na ulicę

Wyobraźcie sobie te dni. Płock – historyczne serce Mazowsza, z katedrą na skarpie, odbudowanymi kamienicami na Tumskiej i nowymi zakładami. Radziwie – lewobrzeżne przedmieście, przyłączone do miasta dopiero w 1923 roku, z elewatorem zbożowym, który w latach 50. wyrósł jak neogotycka bazylika, stocznią rzeczną, tartakiem i portem. Ludzie tu pracowali przy zbożu, barkach i remontach statków. Wiele domów wciąż drewnianych, ulice niebrukowane, a Wisła co jakiś czas przypominała o swojej mocy.

Naukowcy z Łodzi, wsparci przez miejscowe władze i mieszkańców, przeprowadzili pomiary według najnowszych metod. Każdy badany – w dwóch normach: en face i en profil – z dokładną dokumentacją fotograficzną. Materiał był bogaty, choć pomiar wysokości głowy nie zawsze precyzyjny z powodu braku specjalistycznego sprzętu. Mimo to indywidualizująca metoda morfologiczno-porównawcza Michalskiego pozwoliła na precyzyjne klasyfikacje.

Dominujący typ i pierwsze zaskoczenia

Najliczniejszy w obu miejscowościach okazał się typ subnordyczny AL – aż 35,7% badanych. To klasyczny mazowiecki portret: średni wzrost, krępa budowa, krótka głowa, szeroka twarz, jasne oczy i włosy. Typ, który idealnie oddaje „staropolskość” regionu. Na drugim miejscu typ północno-zachodni AE (17,4%). Ale tu zaczyna się różnica.

W Płocku przeważały typy bardziej „miejskie”: alpejski HL (9,3% u mężczyzn, wyższy odsetek u kobiet) i dynarski AH. W Radziwiu – pseudoalpejski YH (10,1%), czuchoński AQ i ślady typów archaicznych. Radziwie wyglądało na bardziej „wiejskie”, bliższe dawnym mazowieckim korzeniom, choć i tu widać było wpływy miejskie.

Becker pisał wprost: seria płocka ma charakter bardziej miejski, radziwska – staropolski. Przewaga YH w Radziwiu to efekt oddziaływania ludności miejskiej, ale całość zachowała archaiczny rys. W Radziwiu pojawiły się też rzadkie typy nieobecne w ścisłym Płocku: amorycki AK, euromongolski AM, uzuński YZ czy pseudolitoralny HQ.

Dwa światy po dwóch stronach Wisły

Dlaczego taka różnica? Historia podpowiada odpowiedź. Płock – od X wieku gród piastowski, stolica Mazowsza, miejsce koronacji i biskupstwa. Przez wieki przyciągał kupców, rzemieślników, osadników z różnych stron Polski i Europy. Proces urbanizacji trwał tu od średniowiecza. Radziwie – osada równie stara, ale zawsze bardziej służebna: przeprawa przez Wisłę, port, spichlerze. Przyłączone do miasta dopiero w 1923 roku, w latach 50. wciąż zachowywało charakter podmiejski. Elewator, stocznia rzeczna, zakłady zbożowe – przemysł, ale zakorzeniony w rzece i roli. Ludność tu była bardziej stabilna, mniej napływowa.

Antropologia potwierdziła to, co widać gołym okiem: Płock – tyglu migracji, Radziwie – ostoi staropolskości. Skład typologiczny płocki: AL > AE > HL > AH > YH. Radziwski: AL > AE > YH > AH > HL. Różnica subtelna, ale znacząca. Miasto „ściągało” typy krępe, ciemniejsze, bardziej armenoidalne. Przedmieście trzymało się jaśniejszych, bardziej laponoidalnych i czuchońskich – śladów dawnej Polski Wschodniej.

Składy rasowe: subtelne, ale wymowne

Cały teren – typ a > l > h > e. Element nordyczny „a” dominował (37,7%), za nim laponoidalny „l” (23,9%). Ale w szczegółach: mężczyźni z Płocka i Radziwia byli do siebie podobniejsi niż kobiety z tych samych miejsc. Serie żeńskie – niemal identyczne. To dowód na codzienne wymieszanie, mimo Wisły.

Porównanie z wcześniejszymi badaniami Michalskiego na poborowych z powiatu płockiego pokazało to samo: ludność miejska bogatsza w elementy armenoidalne (YH i HL), wieś – w nordyczne i wschodnie. Urbanizacja odciskała piętno nie tylko na mapie, ale i na twarzach.

Codzienność w liczbach i twarzach

Wyobraźcie sobie radziwianina z lat 50.: wyższy odsetek YH – pseudoalpejskiego, krępego, o szerszej twarzy, często ciemniejszej pigmentacji. Typ, który Becker wiązał z wpływami miejskimi, ale w Radziwiu dominował nad alpejskim. Płocczanin – częściej HL: alpejski, dynarski, bardziej „europejski”, miejski. To nie były suche dane. To były twarze robotników z elewatora, stoczniowców, nauczycielek z Małachowianki, gospodarzy z radziwskich ogródków.

Badania pokazały też coś głębszego: proces urbanizacji trwający od tysiąca lat. Od piastowskich grodów po powojenną industrializację. W 1956 roku Płock liczył około 33 tys. mieszkańców. Za chwilę ruszył wielki Kombinat Petrochemiczny – i fala nowych napływowców zmieniła wszystko jeszcze bardziej.

Ciekawostki z labiryntu typów

W materiale pojawiły się typy rzadkie dla Polski: berberyjskie, orientalne, euromongolskie. Becker dysponował lepszym materiałem niż Michalski w 1949 – stąd więcej szczegółów. Różnice między seriami męskimi i żeńskimi były interesujące: mężczyźni płoccy bliżsi radziwskim niż własnym kobietom. Kobiety – stabilniejsze w strukturze rasowej.

Radziwie „mniej miejskie” – trzecie miejsce elementu śródziemnomorskiego e, armenoidalny h na czwartym. Płock – klasyczny układ miejski. To nie przypadek. Historia Radziwia jako przedmieścia, z powodziami, pracą przy rzece, mniejszą mobilnością – zachowała starszy profil antropologiczny.

Dziedzictwo, które wciąż żyje

Te badania sprzed 70 lat nie są tylko archiwalnym curiosum. Pokazują, jak Płock i Radziwie – choć dziś jedna dzielnica – przez wieki kształtowały się inaczej. Miasto przyciągało, mieszało, urbanizowało. Przedmieście trzymało korzenie. Dziś, spacerując bulwarami nad Wisłą czy ulicami Radziwia z elewatorem-bazyliką, mijamy twarze, w których odbija się ta sama mozaika. Subnordycy, alpejczycy, czuchończycy – potomkowie tych, których mierzono w 1956 roku.

Dla historii Mazowsza to lekcja: antropologia nie jest abstrakcją. To lustro procesów społecznych, migracji, urbanizacji. Pokazuje, że Płock nigdy nie był jednorodny – zawsze był tyglem. A Radziwie – jego wiernym, choć nieco innym odbiciem.

W 2026 roku, gdy obchodzimy rocznice powojennego rozwoju i industrializacji, warto spojrzeć na te wyniki z nowej perspektywy. Bo różnica między „miastem” a „przedmieściem” nie zniknęła całkowicie. Żyje w wyglądzie, w pamięci, w tożsamości. To antropologiczna tajemnica, która wciąż czeka na kolejne pokolenia badaczy.