Rozstrzelany o świcie na rogatkach Płocka: Tragiczne losy naczelnika Padlewskiego
15 maja 1863 roku, tuż przed świtem, Płock jeszcze spał. Mgła nad Wisłą wisiała nisko, a w zaułkach starego miasta słychać było tylko kroki warty. Nagle z bramy więzienia wyjechał wózek. Na nim – młody mężczyzna w czamarce, blady, ale spokojny. Wokół eskorta rosyjskich żołnierzy. Gdy wózek skręcił w ulicę Więzienną, z okien kamienic zaczęły spadać pierwsze bukiety. Róże, fiołki, konwalie. Cała droga do rogatek płońskich tonęła w kwiatach. Płocczanki nie bały się carskich bagnetów. Rzucały je w milczeniu, jakby chciały choć na chwilę osłonić skazańca przed kulami.
4 sierpnia 2026
