Z pruskiego rysunku do rzeczywistości

Był kwiecień 1803 roku. Płock, świeżo wcielony do Prus Południowych po drugim rozbiorze Polski, budził się z letargu wojen napoleońskich i rozbiorowych zniszczeń. Miasto, niegdyś dumne księstwo biskupie, teraz stało się siedzibą rejencji i kamery pruskiej. Urzędnicy w berlińskich mundurach patrzyli na mapy i widzieli szansę: tu, na przedmieściach bielskim i wyszogrodzkim, można było wytyczyć zupełnie nowy, nowoczesny układ ulic, zrywający ze średniowiecznym labiryntem.

Właśnie wtedy pojawił się plan Schmida. Cienka linia oznaczona jako „Dohm Strasse” – Tumska – przecięła ogrody warzywne, sady i pola uprawne. Nazwa pochodziła od łacińskiego „domus” lub niemieckiego „Tum”, co znaczyło katedrę. Ulica miała biec od Wzgórza Tumskiego, obok katedry, prosto na północ, aż do przedmieścia bielskiego. Nie była najstarszą arterią miasta, ale szybko stała się jego symbolem postępu.

Pruscy inżynierowie nie działali w próżni. Już w 1793 i 1798 roku powstały wcześniejsze projekty regulacyjne. Teraz Schmid doprecyzował całość. Tumska miała łączyć stare miasto z nowym, stać się pomostem komunikacyjnym i prestiżową promenadą. Ale zanim pierwsze wozy potoczyły się po jej bruku, minęło ponad pół wieku walk z błotem, biurokracją i oporem lokalnych posiadaczy.

Ogrody benedyktynów i pierwsze dzierżawy

Teren, po którym miała biec przyszła Tumska, nie był pusty. Na południu, przy katedrze, rozciągały się ogrody kapituły i benedyktynów. Na północy – sady i pola przedmieścia bielskiego. W 1806 roku kamera pruska wydzierżawiła wieczysto dwa wielkie place inspektorowi budowlanemu Krystianowi Ludwikowi Mahnowi i Franciszkowi Frahmowi. Mahn, człowiek o wielkim guście, założył tu piękny ogród spacerowy, który szybko stał się ulubionym miejscem płocczan na niedzielne przechadzki.

Pierwsze murowane domy pojawiły się już przed 1823 rokiem. Stały frontem do Warszawskiej i Kolegialnej, a ich szczyty przylegały do linii Tumskiej. Na zapleczu – stajnie, spichrze, warzywniki. Zachodni brzeg arterii wciąż był dziki: drewniane chałupy przy Nowej (dziś Kwiatka) i rozległe ogrody aż po Grodzką.

W 1821–1822 roku Komisja Województwa Płockiego wybrukowała południowy odcinek od Kolegialnej do katedry. Prace wykonano „siłami administracji”, oszczędzając kasie miejskiej prawie 3 tysiące złotych. To był pierwszy znak, że Tumska przestaje być tylko kreską na papierze.

Walka o grunty i opóźnienia

Centralny i północny odcinek Tumskiej wymagał wykupu gruntów od Szpitala św. Trójcy (dziedziczącego po benedyktynach) i folwarku wikariuszowskiego. Proces ciągnął się latami. Siostry miłosierdzia przeniosły folwarczne zabudowania, ale ogrody leżały odłogiem. Prezydent miasta August Zaleszczyński w latach 1830–1842 nie palił się do przyspieszenia spraw. Dopiero w 1841 roku podpisano kontrakty wieczystej dzierżawy. Kasa miejska zapłaciła Szpitalowi św. Trójcy 2180 złotych wkupnego i roczny kanon 545 złotych.

W międzyczasie wybuchło powstanie listopadowe. Płock zapłacił ogromną daninę krwi i pieniędzy. Kasa municypalna świeciła pustkami. Bogumił Abraham, który samowolnie wydzielił kawałek ogrodu na ulicę, usłyszał: „nie ma potrzeby otwierania nowej ulicy… kiedy kassa miejska będzie zamożniejsza”.

Pierwsze kamienice i jatki

W latach 40. XIX wieku ruszyła wreszcie zabudowa. Na placu przy zbiegu z Więzienną (dziś Sienkiewicza) stanęły jatki miejskie – drewniano-murowane, z 12 jatami piekarskimi i 29 rzeźniczymi. W 1843 roku ukończono je z wielką pompą. Licytacje placów budowlanych przyciągały kupców, mydlarzy, mechaników. Gotlieb Maltze postawił narożny dom z sutereną i fabryczkę mydła. Karol Kulig, typograf wojewódzki, wzniósł reprezentacyjny dwukondygnacyjny gmach na rogu z Warszawską.

Ulica powoli nabierała kształtu. W 1850 roku przebrukowano południowy odcinek, ustawiono trzy latarnie rewerberowe. Oświetlały je dozorcy rewiru – Łapkiewicz i Kalinowski. Jeszcze nie była to wielkomiejska promenada, ale już czuło się puls przyszłości.

Lata 60. – eksplozja budownictwa

Przełom nastąpił w drugiej połowie lat 50. XIX wieku. Wydzierżawiono ostatnie place. Izydor Rydzewski, urzędnik gubernialny, wybudował narożny dom przy Więziennej (dziś Piętaszek i Cukiernia Wiedeńska). Karola Trynkausa piętrowy gmach stanął po przeciwnej stronie. Dawid Segał w latach 1872–1875 wzniósł okazały narożny dom klasycystyczny, który później stał się siedzibą sądu.

W 1867 roku Włodzimierz Grabowski wystawił jedną z najpiękniejszych kamienic Tumskiej – dwukondygnacyjną, z reprezentacyjną fasadą. Północny odcinek wypełniły domy Józefowskich i Chądzyńskich. Ulica zyskała parterowe i piętrowe fronty, parkanów ubywało, a przybywało murowanych elewacji.

Ku salonowi miasta

Do końca XIX wieku Tumska stała się arterią pryncypialną. Pojawiły się balkony (po zmianie przepisów budowlanych 1892 roku), secesyjne detale, pierwsze sklepy w przyziemach. Maurycy Margulies zbudował fabrykę maszyn rolniczych, Stanisław Górnicki – czterokondygnacyjną secesyjną kamienicę (dziś Muzeum Mazowieckie). W 1910 roku na dawnym placu jatek powstał skwer z pawilonami – pierwsze publiczne zielone płuca ulicy.

Elektryczność z elektrowni Magenty i Górnickich rozświetliła witryny. Kanalizacja i trotuary uczyniły ją godną stolicy gubernialnej. Tumska przestała być tylko drogą – stała się salonem, gdzie spotykali się kupcy, urzędnicy, inteligencja i zwykli płocczanie.

Ciekawostki i kontekst epoki

Mało kto wie, że ogród Mahna był jedną z pierwszych publicznych zielonych przestrzeni Płocka. Albo że jatki rzeźnicze przez lata groziły pożarem całego Śródmieścia i wreszcie przeniesiono je w 1844 roku. Albo że budowa Tumskiej pochłonęła dziesiątki tysięcy złotych z kasy miejskiej, ale zwróciła się stokrotnie – ulica przyciągała zamożnych dzierżawców i podnosiła wartość gruntów.

W tle rozgrywały się wielkie historie: pruska biurokracja, powstanie listopadowe, industrializacja Królestwa Polskiego. Tumska była lustrem tych zmian – od pruskiej dyscypliny po polski romantyzm i pozytywistyczny zapał do pracy organicznej.

Znaczenie historyczne

Narodziny Tumskiej to nie tylko lokalna historia urbanistyki. To symbol nowoczesnego Płocka, który po rozbiorach postanowił żyć na nowo. Ulica wyznaczyła oś rozwoju miasta na XIX i XX wiek, stała się pomostem między starym a nowym Płockiem. Dzięki niej Płock z prowincjonalnego ośrodka stał się gubernialną stolicą z prawdziwego zdarzenia.