Jednego dnia był zdrowy, drugiego martwy. Tak o śmierci księcia Janusza II zapisała kronika. Miało to miejsce 16 lutego 1495 roku. Książę nie zdążył się ożenić. Nie zostawił syna. Miał około czterdziestu lat. Pochowano go w katedrze płockiej, jako jednego z ostatnich Piastów mazowieckich, których ciało wróciło pod tumskie sklepienie.
Nagły zgon wywołał pogłoski o truciźnie. Dowodów nie było. Została pustka władzy i stary spór o to, czy Płock po książętach wraca do Korony jako lenno, czy zostaje przy bracie, Konradzie III Rudym. Jan Olbracht nie zamierzał czekać. W sierpniu 1495 roku stanął na zamku płockim. Przyjął hołd. Księstwo, które przez pokolenia było osobnym organizmem Piastów, zaczęło stawać się województwem.
W 2026 roku od tamtej zimy mija pięćset trzydzieści jeden lat. Z inkorporacji zostały granice, które później wielokrotnie przecinano, i znak, który okazał się trwalszy niż urząd wojewody. Na czerwonym polu czarny orzeł bez korony i bez przepaski, ze złotymi szponami i złotym dziobem, a na piersi złota litera „P”. Herb województwa płockiego od momentu wcielenia do Korony aż po rok 1793.
Książę, który umarł za wcześnie
Janusz II był synem Bolesława IV warszawskiego i Barbary Olelkówny. Rządził w Ciechanowie, Łomży, Płocku, Płońsku, Wiźnie i na Zawkrzu. Dzielnicę powiększał zakupami, zamianami i układami z braćmi. W 1475 roku, gdy Kazimierz III brał sakrę biskupią, Janusz objął ziemię płocką i zawkrzeńską. Był Piastem, który jeszcze wierzył, że Mazowsze może znaczyć coś więcej niż lenno Krakowa.
Po śmierci Kazimierza Jagiellończyka w 1492 roku książęta mazowieccy zgłosili jego kandydaturę na tron Polski. Janusz pojechał do Krakowa. Okazało się, że nie ma szans. Królem został Jan Olbracht. Relacja Mazowsza z Koroną, i tak napięta, nie poprawiła się. Trzy lata później książę zszedł ze świata bez dziedzica, a Korona dostała pretekst, na który czekała od śmierci Władysława II w 1462 roku.
Konrad III nie oddał braterskiego dziedzictwa od razu. Wkroczył do Płocka. Król zwołał pospolite ruszenie z Inowrocławia, Brześcia i ziemi dobrzyńskiej. Rokował nawet z wielkim mistrzem krzyżackim o pomoc. Do bitwy nie doszło. W sierpniu wojska mazowieckie wycofały się. Jan Olbracht wszedł na zamek z niewielkim orszakiem i został trzy dni, od 13 do 15 sierpnia 1495 roku. W te trzy dni przyjął hołd mieszkańców księstwa i przejął tenuty, które wcześniej należały do Janusza.
Ugoda z Konradem przyszła w czerwcu 1496 roku. Książę dostał w lenno księstwo czerskie z prawem dziedziczenia oraz resztę ziem w dożywocie. Król zatrzymał ziemię płocką, płońską, zawkrzeńską i wiską. Płock przestał być stolicą księcia. Stał się stolicą województwa.
Nie był to pierwszy taki ruch na mapie Mazowsza. Ziemia gostynińska weszła do Korony w 1462 roku, sochaczewska w 1476. Całe Mazowsze domknęło się dopiero w 1526, po śmierci ostatnich książąt, Stanisława i Janusza. Ale to rok 1495 rozstrzygnął los Płocka. Z dzielnicy książęcej zrobił jednostkę Korony.
Województwo między Wkrą a Wisłą
Na Mazowszu powstały trzy województwa. Mazowieckie zajęło 22 572 kilometry kwadratowe, rawskie 5 075, płockie 4 200. Płockie nie było największe. Było jednak najstarszym grodem tej trójcy i jedynym, które w herbie nosiło własną literę.
Województwo dzieliła linia Wkry. Na południe i zachód leżała ziemia płocka, 2 152 kilometry kwadratowe, pięć powiatów: płocki, bielski, raciąski, płoński i sierpecki. Ten ostatni wyodrębniono w latach trzydziestych XVI wieku z bielskiego. Na północ leżała ziemia zawkrzeńska, 2 048 kilometrów kwadratowych, ze stolicą w Mławie i trzema powiatami: szreńskim, mławskim, który do 1429 roku nazywano wyszyńskim, i niedzborskim, do 1535 roku sulerzyskim.
Ziemia sochaczewska i gostynińska poszły do województwa rawskiego. Wyszogród, Ciechanów i Łomża weszły między innymi w skład mazowieckiego. Płock rządził więc niecałym tym, co dziś nazywamy Mazowszem Płockim, lecz własnym, ściślejszym okręgiem: od Wisły po Wkrę i od Płońska po Sierpc, z Zawkrzem jako drugim skrzydłem.
Na czele stał wojewoda. Urząd, który w XIII wieku bywał jeszcze zastępcą panującego w dowodzeniu wojskiem, w XIV stał się najstarszym urzędem ziemskim. Wojewoda płocki przewodniczył sejmikowi elekcyjnemu i dowodził pospolitym ruszeniem. Sejmiki województwa zjeżdżały do Raciąża, bo leżał w środku. Wybierano tam czterech posłów na Sejm i dwóch deputatów do Trybunału Piotrkowskiego.
Powiatami rządzili najpierw kasztelanowie. Po inkorporacji dawne dobra książęce stały się królewszczyznami, a najważniejsze funkcje przejął starosta grodowy. Wykonywał wyroki cywilne i karne nad szlachtą. Miał dwóch zastępców: podstarościego od administracji i sędziego grodzkiego od sądów. Hierarchia, którą Płock znał z czasów książęcych, dostała koronne nazwy i koronne pieczęcie.
W senacie Rzeczypospolitej wojewoda płocki siadał na miejscu trzynastym, po bełskim. Za nim byli mazowiecki i rawski. Kasztelanowie mazowieccy zajmowali krzesła od 52 do 65: płocki, raciąski, sierpecki, czerski, warszawski, wiski, wyszogrodzki, zakroczymski, ciechanowski, liwski, sochaczewski i gostyniński. Każda ziemia wysyłała po dwóch posłów do izby poselskiej. Płock nie był prowincją milczącą. Miał głos, herb i miejsce przy stole.
Złote „P” na czarnej piersi
Herb województwa płockiego był znakiem precyzyjnym. Czerwone pole jak u orła białego. Sam orzeł jednak czarny, bez korony, bez przepaski na skrzydłach. Dziób i szpony złote. Na piersi litera „P”. Nie było to godło miasta. Herb Płocka to mur, brama i fronton katedry. To było godło ziemi, która po książętach weszła do Korony i nie chciała być mylona ani z orłem królewskim, ani z orłem całego Mazowsza.
Orzeł Mazowsza bywał srebrny, bez litery. Orzeł Polski nosił koronę. Orzeł płocki był czarny i podpisany. Litera „P” robiła z ptaka dokument. Kto widział chorągiew, wiedział, skąd idzie pospolite ruszenie.
Czarny orzeł miał na tej ziemi starszą pamięć niż samo województwo. Tradycja heraldyczna wiąże go z rokiem 1329, gdy książę Wacław, po oblężeniu Płocka przez Krzyżaków i Czechów, złożył hołd Janowi Luksemburskiemu i, jak później tłumaczono, odwrócił się od białego orła Korony. Kazimierz Wielki w 1356 roku uwolnił księstwo od czeskiego lenna, ale ptak na pieczęciach zdążył zmienić barwę. Województwo XVI wieku wzięło tego orła, zdjęło mu koronę, której książę już nie miał, i położyło na piersi literę nowej jednostki Korony.
Znak przetrwał do 1793 roku. Drugi rozbiór zabrał większą część województwa płockiego i rawskiego Prusom. Prusacy nie potrzebowali orła z literą „P”. Potrzebowali kamer, landratów i nazw, które odcinały ziemię od polskiej pamięci. Herb, który urodził się wraz z inkorporacją, zgasł wraz z Rzecząpospolitą. Został w herbarzach, na chorągwiach opisanych przez starych autorów i w późniejszej pamięci regionu, który w 1919 roku nie dostał województwa, a w 1975 dostał je znowu, już bez tamtego ptaka na urzędowej tarczy.
Biskup, senat i woda w rurach
Inkorporacja podniosła także rangę biskupstwa. Diecezja płocka i tak była stara. Teraz jej stolica leżała w Koronie, a biskup siadał w senacie na siódmym z dziesięciu krzeseł biskupich. Do biskupa należały rozległe dobra, klucze pułtuski i złotoryjski w widłach Narwi i Bugu, cała Puszcza Biała z Pułtuskiem i Brokiem. Po śmierci Piotra z Chotkowa, jesienią 1497 roku, elekcją nowego biskupa kierował sam kardynał Fryderyk Jagiellończyk.
Nowym biskupem został Jan IV Łubrański. Pierwszym znaczącym jego wystąpieniem jako biskupa wybranego i potwierdzonego płockiego była obecność przy akcie wydanym w Krakowie 24 maja 1498 roku. Król Olbracht pozwolił rajcom płockim zbudować wodociągi. Chciał, jak głosił dokument, aby miasto Płock polepszyło swój stan i za jego panowania wzrastało w większe dochody. Rajcy dostali prawo prowadzić „rury” w miejscu publicznym, które uznają za dogodne, i ściągać czynsz na odnawianie kanałów i miasta.
To nie jest szczegół z innej opowieści. To jest obraz tego, czym inkorporacja była w praktyce. Książę zszedł do krypty. Król przyjechał na trzy dni. Wojewoda dostał krzesło. A miasto, które przestało być rezydencją Piasta, dostało pozwolenie na wodę w rurach. Korona nie tylko zabierała. Korona także urządzała.
Łubrański nie zabawił długo. Jeszcze w 1498 roku poszedł na biskupstwo poznańskie. Zdążył jednak zaznaczyć, że Płock po książętach nie jest już osobnym dworem, tylko częścią organizmu Rzeczypospolitej. Biskup, wojewoda i kasztelanowie z tej ziemi siedzieli odtąd w tym samym senacie, w którym decydowano o podatkach, pospolitym ruszeniu i elekcjach.
Szlachta bez magnatów i złoty wiek Wisły
Województwo płockie nie wydało fortun magnackich. Świeckich latyfundnfundiów na miarę magnaterii małopolskiej tu nie było. Królewszczyzn było niewiele, choć więcej niż na Mazowszu właściwym. Liczna była szlachta zagrodowa i nieosiadła. Ponad tę masę i ponad drobnych posesjonatów wybijało się, jak notowano, ledwie około dwudziestu czołowych rodzin. W skali Rzeczypospolitej były to rody najwyżej średniozamożne. Na miejscu to one, obok duchowieństwa, kierowały życiem publicznym.
Z królewszczyzn lustracje wymieniały miasta Płock, Bielsk, Mławę, Płońsk oraz wsie takie jak Biała, Cekanowo, Maszewo, Modła, Winiary, Wykowo. Była to spuścizna po książętach, którą monarchia wzięła wraz z ziemią.
Koniec XV wieku, cały wiek XVI i początek XVII okazały się dla tego województwa czasem najpomyślniejszym. Decydowało odzyskanie Pomorza Gdańskiego i wciągnięcie Mazowsza w orbitę handlu wiślanego. Płock, Wyszogród, Dobrzyń stały się spichlerzami i przystaniami. Rosły stare miasta, powstawały nowe z lokacji królewskich. W Płocku, Sierpcu, Pułtusku i Broku wznoszono budowle renesansu. Miasta dostawały potwierdzenia przywilejów.
Wieś nie dzieliła tego blasku w równym stopniu. Gospodarstwo kmiece kurczyło się. Już w pierwszej połowie XVI wieku pańszczyzna wynosiła dwa dni z włóki, w drugiej połowie trzy, a nawet cztery. Złoty wiek województwa był złotym wiekiem spławu i miast. Na roli zaciskał się inny rytm.
Spośród wojewodów płockich wyrazistą postacią był Stanisław Krasiński herbu Ślepowron, żyjący w latach 1558–1617. Chorąży płocki, kasztelan ciechanowski, na elekcji 1587 roku przyczynił się do wyboru Zygmunta Wazy. W zamian szedł w górę: kasztelan sierpecki, podlaski, płocki, wreszcie wojewoda. W czasie rokoszu Zebrzydowskiego starał się odwieść buntownika od planów i utrzymać szlachtę województwa przy królu. Nagrobek Krasińskiego stoi w katedrze płockiej. Wojewoda, który dostał urząd z inkorporowanej ziemi, wrócił pod te same sklepienia, pod którymi leżał Janusz II.
Ciekawostki i kontekst
Sejmik w Raciążu był wyborem geografii, nie sentymentu. Płock leżał nad Wisłą, Mława na Zawkrzu, Płońsk i Sierpc na skrzydłach. Raciąż był środkiem. Szlachta zjeżdżała tam nie na dwór książęcy, którego już nie było, tylko na pole, gdzie ważyło się, kto pojedzie do Sejmu, a kto do Piotrkowa.
Litera „P” na piersi orła nie była ozdobnikiem graficznym. W świecie, w którym wiele ziem nosiło orły, trzeba było odróżnić płockie od rawskiego i mazowieckiego. Rawskie dostało własny znak. Mazowieckie srebrnego ptaka. Płockie podpisało swojego. Gdy w 1919 roku miasto spadło do powiatu, a w dwudziestoleciu Towarzystwo Naukowe i rolnicy pisali memoriały o przywrócenie województwa, ten herb wracał jako argument. Nie jako ciekawostka. Jako dowód, że jednostka istniała i miała imię.
Wacław z 1329 roku i Janusz z 1495 roku stoją na dwóch biegunach tej samej opowieści o orle. Jeden, pod presją oblężenia, miał odwrócić barwę ptaka od Korony. Drugi, umierając bez syna, oddał ziemię Koronie i zostawił ptaka już jako znak województwa, nie księstwa. Między nimi leży dwa wieki książęcej osobności Płocka. Po nich leżą trzy wieki województwa z literą „P”.
W 1498 roku woda w rurach była nowinką cywilizacyjną. Akt krakowski z 24 maja, wystawiony w święto Wniebowstąpienia, w szóstym roku panowania Olbrachta, pokazuje, jak szybko Korona zaczęła traktować Płock jako „nasze miasto”. Nie księcia. Nasze. W tym zaimku mieści się cały sens inkorporacji.
Znaczenie historyczne
Śmierć Janusza II i herb z literą „P” to nie dwa osobne wątki. To jedna data rozpisana na ciało księcia i na tarczę ziemi. 16 lutego 1495 roku skończyła się płocka linia samodzielnych Piastów. Sierpień 1495 i czerwiec 1496 roku wpisały Płock do Korony. Herb, który obowiązywał do 1793 roku, powiedział, kim ta ziemia ma być odtąd: nie dzielnicą brata Konrada, nie lennem Czech, niebezimiennym skrawkiem Mazowsza, lecz województwem płockim.
Dla historii Polski był to kolejny krok zamykania Mazowsza w organizmie Korony, dokończony w 1526 roku. Dla historii Płocka był to początek pięciuset lat, w których miasto będzie stolicą raz z woli króla, raz z woli cara, raz z woli Sejmu, a czasem nie będzie nią wcale. Województwo szlacheckie, departament, gubernia, powiat roku 1919, województwo roku 1975, znowu powiat i skrawek mazowieckiego po 1999. Orzeł z literą „P” należy do pierwszego z tych wcieleń. Jest znakiem chwili, w której Płock przestał być księstwem i nauczył się być prowincją Rzeczypospolitej.
Znaczenie herbu nie skończyło się w 1793 roku. W XX wieku, gdy Płockowi odmawiano województwa, pamięć czarnego orła była jednym z nielicznych argumentów, których nie dało się zbić tabelą ludności ani kilometrażem kolei. Miasto mogło powiedzieć: mieliśmy własnego ptaka. Mieliśmy literę. Nie byliśmy dzielnicą Warszawy.
Pięćset trzydzieści jeden lat po śmierci Janusza II widać też cenę tamtego sierpnia 1495. Inkorporacja dała Płockowi miejsce w senacie, sejmik, starostę, wodociąg i handel Wisłą. Zabrała mu osobnego księcia. Od tej pory rangę miasta miały decydować obce stolice: Kraków, Warszawa, Petersburg, znowu Warszawa. Herb został, żeby o tym pamiętać. Czarny orzeł bez korony nie jest orłem pokonanym. Jest orłem podpisanym. Złote „P” mówi, że ta ziemia, nawet włączona, nie zgodziła się być bezimienna.