Płock na początku XIX wieku wyglądał jak wiele prowincjonalnych miast po latach wojen, pożarów i zaborów. Mury obronne w ruinie, ulice niebrukowane, handel ledwo zipał, a życie umysłowe – niemal zamrożone. Nie było tu stałego wojewody ani biskupa na co dzień, a dawna stolica Mazowsza powoli traciła blask. I właśnie wtedy pojawił się człowiek, który zmienił ten obraz: Rajmund Rembieliński, prefekt departamentu płockiego.

Prefekt w służbie Napoleona

Rembieliński przybył do Płocka w 1808 roku jako przedstawiciel nowej władzy – Księstwa Warszawskiego. Był to czas gorączkowych reform: Kodeks Napoleona, uwłaszczenie chłopów na horyzoncie, nowa administracja. Prefekt, energiczny i wykształcony, miał nie tylko zbierać podatki i rekrutować żołnierzy. Miał budować nowoczesne państwo. Jednym z jego pierwszych zadań było uruchomienie drukarni – miejsca, które miało drukować rozporządzenia, dzienniki urzędowe i prace ekonomiczne.

Nie było to łatwe. W Płocku nie istniała żadna drukarnia. Duchowieństwo od wieków korzystało z warsztatów w Krakowie, Warszawie czy Poznaniu. Urzędy radziły sobie ręcznie – pisarze kopiowali dokumenty. Rembieliński jednak nie czekał. Znalazł lokal w posesji klasztoru dominikanów, sprowadził fachowców: Antoniego Lenteckiego i Samuela Lossmana. Drukarnia Prefekturalna ruszyła prawdopodobnie pod koniec 1809 roku.

Pierwsze druki? Urzędowe, rzecz jasna. Od października 1810 roku wychodził „Dziennik Departamentowy Płocki” – pierwszy periodyk w historii miasta. Jan Plicht a, sekretarz prefektury, tłumaczył i publikował prace o kredycie hipotecznym czy papierowych pieniądzach. Sam Rembieliński wydał „Uwagi nad zasadami podatkowania” i w 1815 roku śmiałą broszurę o poprawie losu chłopów – dowód jego postępowych poglądów.

Atmosfera klasztoru i ulic Płocka

Wyobraź sobie: stary klasztor dominikanów, kiedyś tętniący życiem zakonnym, teraz wypełniony zapachem farby drukarskiej i stukotem prasy. Chłopcy od 13. roku życia zgłaszali się na praktykę – pod warunkiem dobrej znajomości polskiego. W tle – wojna z Austrią 1809 roku, odwrót Napoleona spod Moskwy w 1812. Rembieliński sam dowodził pospolitym ruszeniem, organizował lazarety. A jednak znalazł czas na drukarnię.

Miasto ożywało powoli. Brukowano ulice, adaptowano kościół Świętej Trójcy na teatr. Drukarnia stała się nie tylko narzędziem administracji, ale zalążkiem życia kulturalnego. Drukowano sprawozdania szkolne, odezwy loży masońskich, które działały w Płocku do 1821 roku.

Ciekawostki i kontekst epoki

Wcześniejsze próby? Biskupi płoccy drukowali brewiarze w Wenecji czy Krakowie, ale nigdy lokalnie. Erazm Ciołek, Andrzej Krzycki – mecenasi, ale nie w Płocku. Dopiero Napoleon i jego prefekci przynieśli nowoczesność.

Rembieliński nie był tylko urzędnikiem. Później stworzył przemysłową Łódź, ale w Płocku zostawił trwały ślad: pierwszą prasę, pierwszy dziennik, pierwszy krok ku nowoczesnemu miastu.

Znaczenie historyczne

Założenie drukarni w 1809 roku to moment przełomowy. Płock przestał być tylko prowincjonalnym grodem. Słowo drukowane stało się narzędziem reform, oświaty i – później – patriotyzmu. Bez tej inicjatywy nie byłoby Kuliga, Paulich, całego ciągu płockiego drukarstwa, które przetrwało aż do 1945 roku. To nie tylko historia prasy – to historia budzenia się Mazowsza z zaborczej letargii.