Pierwsi lokatorzy – ogrody i pruskie plany
Wyobraź sobie początek XIX wieku. Płock po rozbiorach, miasto w pruskich barwach. Na terenach, gdzie kiedyś rosły sady i warzywniki benedyktynów, inżynier Schmid nakreślił linię nowej ulicy. „Dohm Strasse” – Tumska. Pierwsze murowane domy pojawiły się tu już przed 1823 rokiem. Należały do Krystiana Ludwika Mahna i Franciszka Frahma – dzierżawców, którzy dostali place od pruskiej kamery w 1806 roku.
Mahn, inspektor budowlany, nie tylko postawił dom. Założył ogród, który szybko stał się ulubionym miejscem spacerów płocczan. Publiczność przychodziła tu na świeże powietrze, muzykę i zabawę. To był pierwszy „salon pod gołym niebem” Tumskiej. Na zapleczu – stajnie, spichrze, ogrody. Fronty domów patrzyły na Warszawską i Kolegialną, a szczyty przylegały do linii nowej arterii. Zachodni brzeg był jeszcze dziki – drewniane chałupy przy Nowej i rozległe sady aż po Grodzką.
W 1821–1822 roku Komisja Województwa Płockiego wybrukowała południowy odcinek. Prace wykonano siłami administracji, oszczędzając kasie miejskiej prawie trzy tysiące złotych. To był moment, gdy Tumska przestała być tylko kreską na mapie. Stała się drogą, po której zaczęli chodzić prawdziwi ludzie.
Mydlarnia Maltzego i jatki – zapach postępu
W latach 40. XIX wieku na narożniku Tumskiej i Nowej (dziś Kwiatka) Gotlieb Maltze, majster mydlarski, postawił narożny dom z sutereną i parterem. Obok – fabryczkę mydła. Zapach ługu i tłuszczu mieszał się z wonią świeżego chleba z jatek. Jatki miejskie, ukończone w 1843 roku przez Morytza Kinderfreunda i Józefa Szmideberga, stały przy zbiegu z Więzienną (dziś Sienkiewicza). Dwanaście jat piekarskich i dwadzieścia dziewięć rzeźniczych. Drewniano-murowane, kryty cynkiem. Przez lata groziły pożarem całego Śródmieścia, aż w 1844 roku władze nakazały rozbiórkę starych bud i przeniesienie targowiska.
Maltze nie był wyjątkiem. Obok niego Leon Szenwitz, kupiec, prowadził jatki aż do marca 1844 roku. Później drewno poszło na parkan. Codzienność Tumskiej pachniała mydłem, pieczonym chlebem i świeżym mięsem. Kupcy, rzemieślnicy, urzędnicy – wszyscy spotykali się tu na targu.
Rydzewscy i narodziny cukierni Wiedeńskiej
W 1861 roku Izydor Rydzewski, urzędnik Rządu Gubernialnego, wybudował narożny dom przy zbiegu Tumskiej i Więziennej. Jego żona Helena z Zielechowiczów pożyczyła 4500 rubli srebrnych z funduszu kaucji urzędników i w ciągu roku postawiła piętrowy gmach. Rok później dokupiła kolejną pożyczkę i dobudowała dwupiętrowy pawilon frontowy. Dziś w przyziemiu mieści się Cukiernia Wiedeńska – jedna z najstarszych tradycji Tumskiej.
Rydzewscy nie byli tylko budowniczymi. Ich dom stał się miejscem spotkań. W sąsiedztwie Aleksander i Maria Macieszowie prowadzili swój dom – później słynny jako własność fotograficzna. Tumska nabierała życia towarzyskiego. Ludzie spacerowali, zaglądali do witryn, rozmawiali o polityce i interesach.
Segał, Grabowski i reprezentacyjne kamienice
W latach 1872–1875 Dawid Segał, kupiec, wystawił okazały narożny dom klasycystyczny przy zbiegu Tumskiej i Sienkiewicza. Budowla miała wejścia od dwóch ulic. Później mieścił się tu Sąd Okręgowy. Segał był jednym z tych, którzy nadali Tumskiej rangę pryncypialnej arterii.
Obok, w 1867 roku Włodzimierz Grabowski postawił jedną z najpiękniejszych kamienic – dwukondygnacyjną, z reprezentacyjną fasadą. Pożyczył 400 rubli i zabudował plac, na którym wcześniej stały tylko drewniane szopy i chlewy. Dom stał się wizytówką ulicy.
Północny odcinek wypełniły domy Józefowskich i Chądzyńskich. Marian Józefowski, majster murarski, w 1873 roku wzniósł kamienicę przy Tumskiej 14. Bronisław Chądzyński przy 18–22 – najpierw przebudował stary dom, potem dobudował nową bryłę. Te kamienice nie były tylko dachami nad głową. Były inwestycją, statusem, sercem rodzinnego interesu.
Fabrykanci i secesyjne perły – Margulies i Górnicki
Przełom wieku to czas wielkich fabrykantów. Maurycy Icek Margulies na posesji przy Tumskiej 13 w 1910–1911 roku postawił dwukondygnacyjny dom mieszkalny i zabudowania zakładu metalurgicznego. Konkurował z lokalnymi fabrykami i produkował maszyny rolnicze, które jeździły po całych Mazowszu.
Naprzeciwko Stanisław Górnicki, potentat przemysłowy, w latach 1908–1909 kupił grunt i wystawił czterokondygnacyjną secesyjną kamienicę – dziś siedzibę Muzeum Mazowieckiego. Fasada z modnymi detalami, eleganckie mieszkania, trzy klatki schodowe. Prasa pisała, że „odbija się bardzo korzystnie od domów sąsiednich”. Ale też ostrzegała: ciasne podwórko będzie ciemne i duszne.
W przyziemach – sklepy, cukiernie, apteki. Pierwsza apteka przy Kolegialnej 1, cukiernia Mariana Malczykowskiego z salą redutową. Tumska stała się centrum handlu. Witryny, szyldy, gazowe latarnie, a później elektryczność z elektrowni Magenty i Górnickich.
Codzienność – spacer, handel, życie
Tumska nie była tylko ulicą bogatych. Mieszkańcy kamienic – urzędnicy, rzemieślnicy, służba – spotykali się na trotuarach. W niedzielę spacer po kasztanowcach na południu. W tygodniu – zakupy, wizyty u krawca, kawiarnia. Hotel Angielski (dziś Piwiarnia Warka) gościł podróżnych. Hotel Europejski przyciągał elegancką publiczność.
W międzywojniu Tumska dalej tętniła życiem. Bar Europejski, skład apteczny Ignacego Sikorskiego, Diecezjalny Dom Katolicki z kinem i salą teatralną. Ludzie pamiętali zapachy – kawa z Wiedeńskiej, pieczywo z jatek, woń farby z zakładu ram złoconych Wassermana.
Okupacja – niemiecka „Dom Strasse”, szyldy po niemiecku, wysiedlenia. Powojenne lata – PDT, SDH, nowe bloki. Ale fasady pamiętały dawne czasy.
Ciekawostki z życia kamienic
Mało kto wie, że ogród Mahna był pierwszą publiczną zieloną przestrzenią Płocka. Albo że jatki rzeźnicze przez lata groziły pożarem i wreszcie musiały zniknąć. Joel Landau w 1908 roku postawił trzy sklepy, które stały się bazą dla wyższego domu. Beniamin Askanas i Michał Szabsa Sochaczewer prowadzili małe interesy w bocznych oficynach.
W 1910 roku Edmund Odalski założył na dawnym placu jatek skwer z klombami i pawilonami. Płocczanie przychodzili tu na rekreację, dzieci na zabawy.
Znaczenie historyczne
Historie Tumskiej to lustro dziejów Płocka. Od pruskiej regulacji, przez industrializację, międzywojnie, okupację po PRL i dzisiejszy deptak. Kamienice nie są tylko murami – są świadkami marzeń kupców, ambicji fabrykantów i codziennego życia zwykłych mieszkańców. Dzięki nim Tumska stała się sercem miasta, salonem, który łączy przeszłość z przyszłością.
W 2026 roku, 223 lata po wytyczeniu, spacerując Tumską, warto przystanąć przy każdej fasadzie. Za nią kryje się historia człowieka, rodziny, epoki. To one pisały i piszą dzieje Płocka.