Płock przyjmuje imię Krzywoustego – jak miasto i jego pułk artylerii świętowały 800-lecie i przygotowywały się do wojny
Jesienią 1938 roku Tumska Góra w Płocku tonęła w złocie liści, a nad Wisłą unosił się dym z kominów koszar przy Warszawskiej. W powietrzu czuć było nie tylko jesienny chłód, ale i gorący patriotyczny zapał. Polska żyła przygotowaniami do obrony, a Płock – serce Mazowsza – właśnie przeżywał chwilę, w której historia ożyła na ulicach i w koszarach. 800. rocznica śmierci Bolesława Krzywoustego stała się momentem, gdy miasto i jego pułk artylerii powiedziały głośno: „Jesteśmy gotowi. Jesteśmy spadkobiercami”.
W koszarach 8 Pułku Artylerii Lekkiej im. Bolesława Krzywoustego – bo tak już wkrótce miał się nazywać – mundury khaki mieszały się z cywilnymi płaszczami. Żołnierze i płocczanie czuli, że nie chodzi tylko o rocznicę. Chodziło o to, by w czasach, gdy nad horyzontem zbierały się czarne chmury, odnaleźć korzenie, siłę i dumę. I znaleźli je w postaci wielkiego rycerza, który stąd, z Płocka, wyruszał na swoje wyprawy.
Gród, który pamięta
Płock nie był dla Krzywoustego tylko przystankiem. Tu się wychował, tu był pasowany na rycerza, stąd wyruszał na krucjaty przeciwko pogańskim Prusom. Tu spoczął na wieki w katedralnej krypcie. Miasto, które przez wieki było faktyczną stolicą Polski za panowania Hermana i Krzywoustego, w 1938 roku przypomniało sobie o tej dumie. Społeczeństwo płockie postanowiło uczcić rocznicę w sposób godny – nie tylko przemowami, ale konkretnymi darami dla wojska, które stacjonowało w jego murach.
Władze municypalne nadały najdłuższą ulicę miasta – Parową – imię największego płocczanina w dziejach. Od tej pory „ulica Krzywoustego” prowadziła prosto do koszar. Symbol był jasny: droga wojska i miasta jest wspólna.
Sztandar od miasta, tablica od pułku
Społeczeństwo Płocka zebrało fundusze i ufundowało pułkowi nowy sztandar – symbol godności i tradycji. Wojsko, nie chcąc pozostać dłużne, przygotowało tablicę pamiątkową do Krypty Królewskiej w katedrze. 20 listopada 1938 roku odbyła się uroczystość, którą płocczanie zapamiętali na długo.
Pontyfikalną mszę odprawił arcybiskup Julian Nowowiejski. Po nabożeństwie ppłk Mikołaj Ordyczyński, dowódca pułku, odsłonił tablicę. W uroczystym meldunku zwrócił się wprost do Wielkiego Patrona:
„Pomni Twych rycerskich cnót i politycznej mądrości Waszej, Miłościwy Panie, prosimy Cię o objęcie duchowego przewodnictwa nad płockim Pułkiem Artylerii Lekkiej, który przyjmuje Twe imię...”
Na tablicy wyryto słowa:
„W imię Boga – w 800-ną rocznicę zgonu Bolesława Krzywoustego, Króla Polskiego, Płocki Pułk Artylerii Lekkiej przyjął imię i przewodnictwo duchowe tego wielkiego rycerza chrześcijańskiego...”
Chór odśpiewał hymn narodowy i Bogurodzicę. Bateria oddała 21 strzałów salutacyjnych. Potem – wspaniała defilada pułku przez miasto. Płock huczał od oklasków.
Nowe imię, nowe znaki
Od tej chwili pułk oficjalnie nosił nazwę: Płocki 8 Pułk Artylerii Lekkiej im. Bolesława Krzywoustego. Na naramiennikach zamiast prostej „ósemki” pojawił się stylizowany znak korony piastowskiej nad literami BK. Żołnierze nosili go z dumą – jak odznakę przynależności do wielkiej tradycji.
Święto pułkowe obchodzone corocznie 8 września nabrało jeszcze większego blasku. Ranna pobudka orkiestry, msza w kościele garnizonowym (lub polowa podczas manewrów), uroczysty obiad żołnierski z udziałem władz, zawody sportowe, wieczorne bale w kasynach oficerskim i podoficerskim. To były dni, w których Płock i pułk czuły się jednym organizmem.
W cieniu nadciągającej burzy
Rocznica nie była tylko świętem wspomnień. 1938 rok to czas gorączkowych przygotowań do wojny. W Płocku, tak jak w całym kraju, trwała zbiórka na Fundusz Obrony Narodowej. Płocczanie oddawali złote monety, obrączki, zegarki. Cechy rzemieślnicze, kupcy – w tym żydowscy – dawali przykład ofiarności. Zakłady Margulies podarowały pułkowi pięć nowych wozów transportowych. Pożyczka Obrony Przeciwlotniczej zbierała dziesiątki tysięcy złotych. Młodzież szkolna zbierała na karabin maszynowy, Związek Strzelecki – tony metali.
W koszarach przy Warszawskiej i Padlewskim panował wzmożony ruch. Ćwiczenia, mobilizacyjne alarmy, doskonalenie gotowości bojowej. Pułk, który przyjął imię wielkiego wojownika, wiedział, że wkrótce może przyjść czas, by tę tradycję potwierdzić czynem. Żołnierze maszerowali ulicami, śpiewając, a mieszkańcy patrzyli na nich z nadzieją i dumą.
Dziedzictwo, które przetrwało
Uroczystości 1938 roku nie były tylko pięknym epizodem. Były aktem wiary w ciągłość historii. Płock, który w średniowieczu był stolicą, w dwudziestoleciu międzywojennym pokazał, że pamięć o Krzywoustym jest żywa i mobilizująca. Pułk, który przyjął jego imię, kilka miesięcy później wyruszył z tych samych koszar na wojnę – do Mławy, Gruduska, aż po Modlin. I walczył tak, jak nakazywał patron: mężnie, do końca.
Dziś, gdy spacerujemy ulicą Krzywoustego albo mijamy dawne koszary, warto przypomnieć sobie tamten listopad 1938 roku. Moment, w którym Płock i jego żołnierze powiedzieli głośno: jesteśmy spadkobiercami wielkiej tradycji. I jesteśmy gotowi jej bronić.