Słońce wschodziło nad Wisłą 1 września 1939 roku jak co dzień, ale o godzinie 4.45 salwa z pancernika „Schleswig-Holstein” dała sygnał do ataku na całą Polskę. W Płocku pierwsze bomby spadły tuż po świcie. Na ulicy Wyszogrodzkiej zginęli Adam Korzybski, Jan i Tadeusz Piórkowscy – ojciec z synem – oraz 70-letni robotnik Franciszek Dąbrowski. Na Błoniu padła Cecylia Sobocińska, w Radziwiu Maria Suska, a śmiertelnie ranna została Zofia Dąbrowska. Do godziny 10.30 do szpitala przyniesiono 26 rannych, w tym pięcioro dzieci i 12 strzelców z 4 Pułku Strzelców Konnych.
Ostatnie dni pokoju
W dniach poprzedzających atak miasto żyło w gorączkowym napięciu. „Głos Mazowiecki” w ostatnim numerze z 1 września radził cywilom spokój i trzymanie języka za zębami. Ludzie słuchali radia, pakowali plecaki, szeptali o mobilizacji. Pułk Strzelców Konnych stacjonował w mieście, mosty na Wiśle były gotowe do wysadzenia. Nikt jednak nie spodziewał się, że piekło przyjdzie tak szybko i tak brutalnie.
Godziny grozy
Bomby spadły na ulice, domy, a 5 września – na katedrę. Zginął 67-letni kościelny i popularny kolektor Karski. W punkcie sanitarnym przy Bielskiej od bomb zginął Józef Ludwikowski z dwoma wnukami – dwu- i trzyletnimi Wojciechiem i Ryszardem. Janina Wachowska, maturzystka z Grudziądza, Jan Wandel, Bolesław Zygmuntowicz – lista ofiar rosła z każdą godziną. Żołnierze i cywilni mieszkańcy opuszczali miasto. W nocy z 7 na 8 września wysadzono oba mosty na Wiśle.
W Radziwiu trwały walki. Poległo kilkunastu żołnierzy 19 Pułku Piechoty z Poznania, w tym podchorąży Bolesław Niedbała. Pochowano ich obok niemieckich oficerów – lejtnanta Fryca Burkerta i dr. Sztabsa.
Niemcy wjeżdżają do miasta
Rano 8 września od rogatki Dobrzyńskiej wjechali pierwsi niemieccy motocykliści. Kazali pierwszemu spotkanemu płocczaninowi zaprowadzić się na Ratusz. Zajęli miasto, wzięli zakładników do Gimnazjum im. Małachowskiego i Hotelu Angielskiego. Już pierwszego dnia chodzili po sklepach, kupowali i płacili, twierdząc, że „żołnierz niemiecki jest honorowy”. Nikt nie przeczuwał, co przyniesie pięć lat okupacji.
Ciekawostki i kontekst epoki
Płock nie miał schronów ani zapasów. Miasto, osłabione kryzysem, nie było przygotowane. SS i Gestapo przybyły szybko, aresztowania zaczęły się w marcu 1940 w lesie w Łącku. 6 kwietnia masowe wywózki do obozów. Płock stał się Schröttersburgiem – z hitlerowską flagą na Ratuszu. Tysiące wywieziono, tysiące nie wróciło.
Znaczenie historyczne
Pierwsze bomby nad Płockiem symbolizują początek martyrologii miasta. Od nędzy 1939 roku do okupacyjnego terroru – mieszkańcy zapłacili najwyższą cenę. W 2026 roku, 87 lat później, pamięć o tych dniach pozostaje lekcją o sile narodu i o tym, jak miasto odrodziło się po wojnie. Ofiary września 1939 – zwykli płocczanie – stali się bohaterami, których imiona wyryto w historii Mazowsza.