W zakolu Wisły, na południowy wschód od Płocka, gdzie rzeka ostro skręca na północ, by po pięciu kilometrach wrócić do swego północno-zachodniego biegu, od wieków leżały dwie wyspy. Porastające je drzewa i krzewy dawały schronienie, a żyzna ziemia obiecywała plony. Oddzielone od brzegów kapryśnym nurtem, stały się domem dla olęderskich osadników – ludzi, którzy nauczyli się żyć w symbiozie z rzeką i w nieustannej walce z nią. To Kępa Tokarska i Kępa Ośnicka. Dwie nazwy, jeden los. Przez ponad dwieście lat tętniło tu życie osadników olęderskich, zwanych w ówczesnych dokumentach Holendrami. Ich historia to nie tylko kronika osadnictwa, ale i opowieść o wolności osobistej w czasach pańszczyzny, o powodziach, które co roku zatapiały łąki i domy, o bitwach, które przetaczały się przez wyspę, i o końcu epoki, który nadszedł po II wojnie światowej.
Narodziny wyspy w korycie Wisły
Dawno temu, jeszcze w czasach, gdy Wisła nie znała regulacji, dwie kępy wyłoniły się z jej nurtu. Południowo-zachodnia, bliższa lewego brzegu, wzięła nazwę od pobliskiego majątku Tokary i stała się Kępą Tokarską. Północno-wschodnia, bliższa prawego brzegu – od wsi Ośnica – Kępą Ośnicką. Obie porośnięte drzewami, każda mogła pomieścić trzy-cztery gospodarstwa. Rzeka nie faworyzowała żadnego ramienia – płynęła wokół i między nimi, tworząc naturalną barierę. Jeszcze w 1839 roku mapy pokazywały je jako dwie oddzielne wyspy. Dopiero w 1920 roku zrosły się w jedną całość, choć administracyjna granica biegła środkiem jeszcze długo.
Pod koniec XIX wieku Słownik geograficzny Królestwa Polskiego opisywał je dokładnie: „w sąsiedztwie Ośnicy dwie duże wyspy: Tokarska i Ośnicka dzielą Wisłę na trzy ramiona, a strumień płynie środkiem wysp wąskim pasem wody. W pobliżu Płocka, który leży malowniczo na wysokim prawym brzegu, wyspa pomaga w przeprawie przez rzekę”. Północno-wschodnia część należała do gminy Bielino i parafii luterańskiej w Płocku, południowo-zachodnia – do Dobrzykowa i parafii w Gąbinie. Dla mieszkańców te podziały miały drugorzędne znaczenie. Ich prawdziwymi sąsiadami byli ci, którzy jak oni umieli układać się z ekstremalnymi warunkami Wisły.
Kontrakt z 1759 roku – olęderscy pionierzy
Najstarszy znany kontrakt na Kępę Ośnicką pochodzi z 27 stycznia 1759 roku. Podpisał go proboszcz Wolicki, pełnomocnik biskupa kujawskiego Antoniego Sebastiana Dembowskiego. Dokument oddawał ziemię olęderskim osadnikom, zwanym wówczas Holendrami – grupie kolonistów, wśród których wymieniono Chrysostoma Gołębia, Michała Bleyka, Jordzego Rynasa, Michała Pekrula i innych. Nazwiska te w późniejszych księgach kościelnych brzmią znajomo: Taube, Bleyke, Rynas, Pekrul, Malmin. Niekoniecznie byli to przybysze z Niderlandów – mogli pochodzić z Pomorza, Meklemburgii lub być Polakami przyjmującymi olęderskie metody gospodarowania. Dla nich ważniejsza od narodowości była religia, osobista wolność i szansa na lepszy byt. Uciekali przed prześladowaniami wyznaniowymi, pańszczyzną i biedą.
Kontrakt dawał sześć lat wolnizny – zwolnienia z podatków. Przewidywał ulgę na wypadek powodzi: „jakoby się miał trafić taki rok, w który by miała być powódź, a zboża im zupełnie zrujnować, w takowym roku Dwór Gulczewski ulgę im deklaruje”. Osadnicy mogli swobodnie sprzedawać zboże i drewno, ale musieli odrabiać pańszczyznę na rzecz dworu w Gulczewie. Mieli prawo rozstrzygania sporów między sobą przez wybranego sędziego – „Straszy”. W razie odwołania sprawę rozstrzygał dwór. Na wyspie założono nawet cmentarz. Umowa obowiązywała dwadzieścia lat, choć nie zachował się dokument potwierdzający jej przedłużenie.
To nie był pierwszy olęderski kontrakt w dolinie Wisły, ale jeden z najstarszych w tej okolicy. Olęderskie osadnictwo na Mazowszu sięgało XVII wieku – wystarczy wspomnieć Saską Kępę pod Warszawą. Przynosili ze sobą wiedzę o melioracjach, groblach i gospodarce na terenach zalewowych. Ich domy wznoszono na sztucznych wzniesieniach – wurtach – by chronić je przed wiosennymi wodami.
Życie w rytmie rzeki
Wyspa liczyła około 140 hektarów – dość dla sześciu rodzin. W 1799 roku na Kępie Ośnickiej mieszkały cztery rodziny i 21 dusz. W 1882 roku Słownik geograficzny notował na Kępie Tokarskiej cztery domy, 48 mieszkańców i 101 mórg ziemi, na Ośnickiej – cztery domy, 30 mieszkańców i 65 mórg. Nazwiska zmieniały się: Zittlau, Taube, Dobslaw, później Rossol, Schwentke, Tews, Jabs, Golnik, Eichmann. Liczba gospodarstw pozostawała jednak stała przez prawie dwieście lat.
Co roku wiosną Wisła budziła się do życia. Dryfujące kry lodu odcinały wyspę od świata na tygodnie. Tylko domy na wurtach dawały względne schronienie. Woda nie była leniwym zalewem, lecz wściekłym nurtem ryczącym obok ścian. Ślady wysokich wód na drzewach cmentarza sięgały półtora metra. Powodzie niszczyły uprawy, ale Olędrzy nauczyli się z nimi żyć. Łodziami lub zimowymi saniami utrzymywali kontakty z obu brzegami. Latem – bujne łąki, ogrody, sady. Jesienią – przygotowania do zimy. Gospodarstwa były samowystarczalne: konie, krowy, świnie, uprawy zbóż. Na wzgórzach rosły stare lipy i kasztanowce, wskazujące miejsca dawnych domów. Zostawały piwnice, fragmenty murów, kawałki metalu – ślady młynów konnych do mielenia żyta na paszę.
W latach 30. XX wieku na wyspie działało siedem gospodarstw rolnych. Mieszkańcy zajmowali się przede wszystkim rolnictwem, ale też handlem suszonymi warzywami i owocami – prawdopodobnie na potrzeby armii. Jeszcze dziś na wyspie rosną rzadkie rośliny, które adaptowały się do lokalnych warunków.
Bitwa pod Tokarami – wyspa w ogniu wojny 1809 roku
Wyspa nie była tylko oazą spokoju. W maju 1809 roku, podczas wojny polsko-austriackiej, rozegrała się tu bitwa pod Tokarami – jedno z ważniejszych starć kampanii. Część tokarska została zajęta przez austriackich żołnierzy uzbrojonych w dwie armaty. Polskie oddziały broniące się z części ośnickiej przez kilka godzin odpierały szturm. Według relacji austriackiego jeńca zginęło czterystu polskich żołnierzy, w tym major, trzech kapitanów i siedmiu oficerów. Austriacy stracili dziewięciu kirasjerów, w tym porucznika. Inna relacja mówi o polskim podstępie: dwudziestu pięciu Polaków ukrytych pod słomą na promie dopłynęło do wyspy jak statek handlowy. Gdy zaatakowali z obu stron, zaskoczeni Austriacy rzucili się do barek, które zatonęły pod ich ciężarem wraz z armatami.
Bitwa pokazała strategiczną rolę wyspy – jako przyczółka w przeprawie przez Wisłę. W 1939 roku, 12 września, niemieccy żołnierze przeprowadzili desant na wyspę od strony Borowiczek, wykorzystując ją jako bazę do ataku na polskie pozycje w Dobrzykowie i Radziwiu.
Koniec olęderskiej epoki
Po 1939 roku wyspiarzy podejrzewano o przemyt do Generalnego Gubernatorstwa – zbyt niezależni, zbyt trudni do kontroli. Stare kontakty handlowe z Warszawą nie zniknęły. Po wojnie wyspa i część lewego brzegu przeszły na własność Wojska Polskiego. Izolacja idealnie nadawała się do celów wojskowych. W latach 70. i 80. XX wieku działał tu poligon saperski płockiej jednostki – do dziś przy brzegu leżą zatopione pontony mostowe.
Mieszkańców wysiedlono po II wojnie światowej. Część Niemców uciekła do Rzeszy, inni trafili do obozów pracy. Zabudowania likwidowano stopniowo – ostatnie zamieszkane były do lat 60. XX wieku. Dziś wyspa jest dzierżawiona przez rolnika z Ośnicy. Część uprawiana, reszta zdziczała. Świnie chodzą swobodnie po łąkach. Stare wierzby, resztki domostw i cmentarz przypominają o dawnych czasach. Na mapach dominuje nazwa Kępa Ośnicka – Kępa Tokarska powoli odchodzi w zapomnienie.
Ciekawostki i kontekst epoki
Olęderskie osadnictwo nad Wisłą to fragment szerszej historii kolonizacji doliny rzeki. Osadnicy olęderscy – często luteranie ewangeliccy – przynosili wiedzę o gospodarce na zalewowych terenach. Ich kontrakty gwarantowały wolność osobistą w czasach feudalizmu. Na Kępach żyli w luterańskich parafiach, ale granice administracyjne nie dzieliły codziennego sąsiedztwa.
Wyspa pojawia się nawet w dramacie „Das Kreuz an der Ostsee” Zachariasa Wernera – to jedyna kępa wspomniana w literaturze teatralnej. Krajobraz kulturowy jest wciąż czytelny: sztuczne nasadzenia wzdłuż pól, drogi obsadzone wierzbami, pozostałości siedlisk i mały cmentarz w północno-zachodniej części.
Znaczenie historyczne
Historia Kępy Tokarskiej i Ośnickiej to mikroskala wielkich procesów: kolonizacji olęderskiej, walk o niepodległość w czasach Księstwa Warszawskiego i dramatów II wojny światowej. Olędrzy nauczyli Polaków, jak żyć z rzeką – budować wały, meliorować, uprawiać ziemię zalewową. Ich wolność kontrastowała z pańszczyzną. Dla Płocka wyspa była strategicznym punktem – ułatwiała przeprawę, dostarczała drewna, paszy i płodów rolnych.
W czasach zaborów, wojen i powodzi symbolizowała odporność mieszkańców Mazowsza. Po 1945 roku zniknęli ostatni osadnicy. Dziś wyspa wraca do natury, ale jej ślady – wurt, studnie, stare drzewa – przypominają o ludziach, którzy przez ponad 180 lat walczyli z Wisłą o swoje miejsce. Ich losy uczą pokory wobec rzeki i szacunku dla tych, którzy potrafili z nią współżyć. W 2026 roku, gdy obchodzimy rocznice osadnictwa i bitew nad Wisłą, warto przypomnieć sobie tę zapomnianą wyspę – miejsce, gdzie historia Polski splatała się z losem zwykłych ludzi.
