Płock, jesienny poranek 1889 roku. Mgła znad Wisły jeszcze nie opadła, a po ulicach Tumskiej i Sienkiewicza już maszerują kolumny młodzieży. Chłopcy w szarych mundurach z niebieskimi wyłogami, dziewczynki w ciemnych sukienkach z białymi kołnierzykami. Na piersiach błyszczą carskie odznaki. To nie wojsko – to uczniowie płockich gimnazjów. Męskiego i żeńskiego. Dla nich dzień zaczyna się nie od kawy i śniadania, lecz od porannego apelu, modlitwy i rosyjskiego „zdrowiaś”.
W „Pamiątnej Kniżce Płockiej Guberni na 1889 rok” sekcja Ministerstwa Oświaty zajmuje kilka stron, ale za suchymi nazwiskami i tytułami kryje się cały świat – świat rusyfikacji, marzeń, buntu i codziennej dyscypliny. To tu, w murach dawnych budynków klasztornych i adaptowanych kamienic, kształtowano lojalnych poddanych cara Aleksandra III.
Dwa światy pod jednym dachem carskiego orła
Płockie gimnazjum męskie i żeńskie podlegały Warszawskiemu Okręgowi Naukowemu. Męskie – z długą tradycją, żeńskie – młodsze, ale równie ważne w oczach władz. Dyrektorem męskiego gimnazjum był Iwan Piotrowicz Fedynski – energiczny administrator, który rok wcześniej osobiście nadzorował budowę i poświęcenie domowej cerkwi św. Aleksandra Newskiego w sali aktowej. Dla dziewcząt dyrektorką była kobieta o silnej osobowości – Anna Nikołajewna Sokołowa, która dbała o moralne wychowanie podopiecznych w duchu prawosławia i wierności tronowi.
Nauczanie odbywało się w języku rosyjskim. Polski był tolerowany jedynie jako „przedmiot dodatkowy”, a i to z ograniczeniami. Historia Rosji, literatura rosyjska, geografia imperium – to filary programu. Matematyka, fizyka, języki obce (głównie niemiecki i francuski) uzupełniały całość. Lekcje zaczynały się o ósmej rano i trwały do drugiej po południu. Po południu – przygotowanie do lekcji, kółka zainteresowań i obowiązkowe nabożeństwa w cerkwi gimnazjalnej.
Poranek w mundurze
Dzień ucznia męskiego gimnazjum zaczynał się wcześnie. O siódmej trzydzieści z koszar 21. pułku piechoty Muromskiego dochodził dźwięk trąbki – sygnał dla tych, którzy mieszkali w internacie. Chłopcy ustawiali się w szeregu na szkolnym dziedzińcu. Inspektor klasowy sprawdzał mundury, fryzury i czyste ręce. „Zdrowiaś, panowie!” – padało rosyjskie powitanie. Potem krótka modlitwa w cerkwi – tej samej, którą poświęcono rok wcześniej z wielką pompą. Śpiewano „Ojcze nasz” i „Boże, Caria chrani”.
W żeńskim gimnazjum było spokojniej, ale nie mniej surowo. Dziewczęta musiały nosić długie suknie, włosy zaplecione w warkocze i białe fartuszki. Poranna modlitwa też była obowiązkowa. Na lekcjach uczono ich nie tylko przedmiotów ogólnych, ale także „gospodarstwa domowego” – szycia, gotowania, etykiety. Władze uważały, że wykształcona żona i matka to najlepsza gwarancja lojalności przyszłych pokoleń.
Lekcje, które kształtowały umysły
W sali lekcyjnej męskiego gimnazjum wisiał portret cara w mundurze. Na ścianie mapa imperium od Bałtyku po Pacyfik. Nauczyciel historii – często Rosjanin lub lojalny Polak – opowiadał o zwycięstwach Kutuzowa i bitwie pod Borodino. O powstaniu styczniowym wspominano jedynie jako „bunt”. Literatura – Puszkin, Lermontow, Gogol. Polski Mickiewicz był czytany po cichu, w domu.
W żeńskim gimnazjum lekcje były nieco łagodniejsze, ale równie ideologiczne. Nauczycielki podkreślały rolę kobiety jako strażniczki domowego ogniska i wiernej poddanej. Najlepsi uczniowie obu szkół dostawali stypendia i nagrody – książki w języku rosyjskim i portrety cara.
Po lekcjach – obowiązkowe zajęcia pozalekcyjne. W męskim gimnazjum kółko strzeleckie, chór cerkiewny, gimnastyka. W żeńskim – koło rękodzielnicze i lekcje tańca. Wszystko pod okiem nauczycieli, którzy jednocześnie pełnili rolę „wychowawców moralnych”.
Życie poza salą lekcyjną
Uczniowie nie żyli tylko szkołą. Wielu mieszkało w internatach lub u rodzin w mieście. Po południu spacerowali po Rynku, zaglądali do cukierni, grali w piłkę nad Wisłą. Ale zawsze w mundurach – symbolu przynależności do systemu. W niedzielę po nabożeństwie w katedrze lub cerkwi spotykali się na „wieczorkach” – potajemnych spotkaniach, na których czytano zakazaną literaturę i śpiewano polskie pieśni.
W „Pamiątnej Kniżce” wymieniono także niższe szkoły: czteroklasowe szkoły miejskie i liczne szkoły ludowe. One też były częścią systemu – przygotowywały przyszłych rzemieślników i urzędników niższego szczebla.
Nauczyciele – bohaterowie i strażnicy systemu
Kadra nauczycielska była mieszana. Rosyjscy profesorowie, polscy nauczyciele lojalni wobec władz i kilku „ukrytych patriotów”, którzy w przerwach szeptem zachęcali do czytania po polsku. Dyrektor Fedynski osobiście dbał o dyscyplinę – kary za spóźnienie, za rozmowę po polsku, za brak szacunku wobec nauczyciela były surowe: od nagan po wykluczenie ze szkoły.
W żeńskim gimnazjum nauczycielki często były żonami oficerów garnizonu. Przynosiły do szkoły atmosferę carskiego dworu – elegancję i surowość jednocześnie.
Cerkiew jako serce szkoły
Dla męskiego gimnazjum rok 1888 był przełomowy – poświęcenie domowej cerkwi św. Aleksandra Newskiego. Od tej pory lekcje religii odbywały się na miejscu. Uczniowie modlili się pod carskim orłem, śpiewali hymny i uczyli się, że prawosławie to podstawa lojalności wobec tronu. Dla wielu polskich chłopców była to codzienna lekcja podwójnej tożsamości.
Znaczenie dla Płocka i Mazowsza
Gimnazja w 1889 roku były narzędziem rusyfikacji, ale też oknem na świat. Absolwenci szli na uniwersytety w Rosji, wracali jako lekarze, prawnicy, inżynierowie. Niektórzy – jak bracia Millerowie – finansowali później cerkiew i inne inicjatywy. Inni stawali się liderami tajnych organizacji, które przygotowały grunt pod rewolucję 1905 roku.
W Płocku gimnazja były centrum życia intelektualnego. Tu spotykali się synowie urzędników, ziemian i rzemieślników. Tu rodziły się przyjaźnie i konflikty. Tu, w cieniu carskiego munduru, kiełkowała polska świadomość.
W 2026 roku, gdy obchodzimy 137. rocznicę wydania „Pamiątnej Kniżki”, historie tych gimnazjalistów przypominają, jak w czasach zaboru edukacja była polem bitwy o dusze. I jak mimo wszystko – dzięki nauczycielom, rodzicom i samym uczniom – polskość przetrwała w murach szkół, w których na zewnątrz wisiał carski orzeł.