Wyobraźcie sobie halę drukarni przy ulicy Tumskiej w 1941 roku. Maszyny huczą, zapach farby i oleju. Przy prasach stoją polscy drukarze i maszyniści – ci sami, którzy jeszcze dwa lata wcześniej drukowali polską prasę. Teraz składają i drukują „Plocker Tageblatt”, a później „Südostpreussische Tageszeitung”. Nad nimi – niemieccy nadzorcy i zecerzy odpowiedzialni za najczulsze teksty: obwieszczenia o egzekucjach i zarządzeniach represyjnych.

To była praca na granicy zdrady i przetrwania. Polacy w okupacyjnej drukarni NSDAP – niewidoczni bohaterowie codziennego oporu i tragicznej konieczności.

Życie w drukarni pod niemieckim zarządem

Drukarnię przejęto dla potrzeb gazety. Sprowadzono rotacyjną z Niepokalanowa, zainstalowano w dawnym zakładzie Detrychów. Personel roboczy – niemal wyłącznie Polacy: drukarze, maszyniści, introligatorzy z międzywojennych płockich drukarni. Tylko zecerzy-Niemcy mieli dostęp do składu materiałów represyjnych. Polacy nie mogli wiedzieć, co dokładnie składają w tajnych pracach.

Kierownik Boetscher w styczniu 1945 roku nadal wymagał „normalnej” pracy. „Bis letzte Stunde” – powtarzał. Nawet gdy front był pod miastem, gazeta musiała wychodzić.

Codzienność i napięcie

Polscy pracownicy widzieli, jak gazeta kurczy się – mniejszy nakład, mniej stron, coraz mniej lokalnych wiadomości. W styczniu 1945 roku redakcja straciła kontakt z terenem. Drukarze wiedzieli, co to oznacza. Pracowali w atmosferze napięcia, oczekiwania i groźby. Wiedza o zbliżającym się froncie docierała do nich szybciej niż do redakcji.

Major Wehrmachtu, który wszedł do drukarni w nocy z 18 na 19 stycznia, przerwał przygotowania do ekspedycji ostatniego numeru. Polscy pracownicy prawdopodobnie odetchnęli z ulgą – choć nikt nie mógł tego głośno powiedzieć.

Ciekawostki i kontekst epoki

Drukarnia Detrychów miała długą tradycję – jedna z najstarszych w Płocku. W czasie okupacji stała się bazą niemieckiej propagandy. Polscy pracownicy byli świadkami, jak zmieniano tytuł gazety, jak dostosowywano treści do frontu. Wielu z nich pracowało tu jeszcze po wojnie, gdy drukarnia stała się Państwową.

Ich losy to fragment szerszej historii polskiego społeczeństwa pod okupacją – pracy przymusowej, codziennego ryzyka, milczącego oporu.

Znaczenie historyczne

Historia drukarzy w cieniu swastyki pokazuje złożoność okupacyjnej rzeczywistości. Nie byli kolaborantami – byli pracownikami zmuszonymi do pracy w niemieckim zakładzie. Ich praca umożliwiała propagandę, ale jednocześnie dawała im wiedzę i możliwość przetrwania. Po wyzwoleniu 21 stycznia 1945 roku wielu z nich wróciło do normalnej pracy w odrodzonej Polsce.

Ich historia jest przypomnieniem, że nawet w najmroczniejszych czasach zwykli ludzie – drukarze, maszyniści – stawali się częścią wielkiej historii. Bez nich gazeta NSDAP nie mogłaby istnieć. A oni, pracując pod przymusem, doczekali dnia, gdy maszyny przestały drukować kłamstwa.