W grudniowy poranek 1963 roku ulice starego Płocka wypełniły się niecodziennym ożywieniem. Zza Wisły nadciągał wiatr niosący zapach zimy, a w powietrzu unosiło się napięcie wielkiego wydarzenia. Do miasta zjechały najwyższe władze partyjne i rządowe Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z Władysławem Gomułką i premierem Józefem Cyrankiewiczem na czele. Towarzyszyły im delegacje z bratnich krajów RWPG – ZSRR, NRD, Czechosłowacji, Węgier i Rumunii. To nie była zwykła wizyta. To była manifestacja socjalistycznej przyjaźni i symboliczny początek nowej ery dla Płocka – miasta, które miało stać się jednym z najważniejszych ośrodków petrochemii w całym bloku wschodnim.

O godzinie 9.30 dostojni goście zostali powitani przez gospodarzy województwa i miasta na placu przed pompownią rurociągu. Powietrze drżało od oklasków i dźwięków hymnu. Gomułka, w swoim charakterystycznym płaszczu, szedł pewnym krokiem w towarzystwie Igora Łopatyńskiego, I sekretarza KM PZPR. Obok niego premier Cyrankiewicz i ministrowie. Delegacje zagraniczne – wicepremier ZSRR Michał Lisieczko, przedstawiciele NRD, Czechosłowacji, Węgier i Rumunii – dodawały wydarzeniu międzynarodowego blasku. Wszyscy kierowali się do dyspozytorni, gdzie miała się rozegrać główna część uroczystości.

W pompowni panowała atmosfera skupienia i dumy. Minister Przemysłu Chemicznego Antoni Radliński oraz dyrektor techniczny CPN inż. Kiełbasiński udzielali wyjaśnień. Gomułka słuchał uważnie, zadawał pytania. Kulminacją był moment, gdy I sekretarz własnoręcznie uruchomił stację pomp. Symboliczny gest – dźwignia w dłoni, szum silników i pierwsza ropa popłynęła podziemną arterią. W sali rozległy się brawa, a na twarzach budowniczych pojawiły się uśmiechy zmęczenia i satysfakcji. To był moment, który miał odmienić losy miasta na pokolenia.

Po wizycie w pompowni goście samochodami udali się do Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych. Przed bramą witała ich liczna delegacja załogi. Krótki obchód placu budowy, wyjaśnienia dyrektora Pawła Nowaka. Wszędzie widać było ślady intensywnej pracy – dźwigi, rusztowania, świeżo wylany beton. Płock budził się do życia jako przyszła stolica polskiej petrochemii.

Popołudnie przyniosło kulminację w kinie-teatrze „Przedwiośnie”. Sala wypełniona była po brzegi – budowniczowie rurociągu, pracownicy kombinatu, mieszkańcy Płocka. Scena udekorowana flagami krajów RWPG. Po hymnie głos zabrał Igor Łopatyński, a potem Gomułka. Jego przemówienie odbiło się echem w całej prasie światowej. Podkreślał rolę Płocka jako przyszłego wielkiego ośrodka przemysłowego, znaczenie kombinatu dla gospodarki narodowej i północno-zachodniego Mazowsza. Mówił o pierwszych tonach produktów naftowych jako początku wielkiej kariery miasta, o konieczności przyspieszenia prac, o budowie butadienu już w 1964 roku. Wskazywał na nowe dzielnice mieszkaniowe, szkoły, drogi – cały wachlarz inwestycji towarzyszących.

Następnie zabrali głos delegaci zagraniczni: Lisieczko przekazywał pozdrowienia od Chruszczowa i narodu radzieckiego, Wyschowsky z NRD dziękował polskim budowniczym, Faddiejew podkreślał wkład Polski w konsolidację RWPG. Uroczystość zakończyła dekoracja zasłużonych budowniczych – Polaków, Rosjan i Niemców – odznaczeniami wręczanymi przez Cyrankiewicza.

Tło epoki: wielka budowa socjalizmu

Budowa rurociągu „Przyjaźń” nie wzięła się znikąd. Decyzja o jego realizacji zapadła w 1958 roku na sesji RWPG w Pradze. Miała to być największa arteria naftowa świata, łącząca pola naftowe Tatarstanu i obwodu samarskiego z rafineriami Czechosłowacji, Węgier, NRD i Polski. Polska sekcja północna dotarła do Płocka w listopadzie 1963 roku. Wybór lokalizacji nie był przypadkowy – bliskość Wisły zapewniała wodę, a położenie na trasie rurociągu gwarantowało stałe dostawy surowca.

Dla Płocka, miasta o bogatej historii, ale w latach 50. wciąż w cieniu większych ośrodków, była to szansa na skok cywilizacyjny. Zaledwie kilka lat wcześniej decyzja Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów z 5 stycznia 1959 roku zatwierdziła budowę Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych. Budowa ruszyła w 1960 roku. Tysiące robotników, w tym młodzież z ZMS, pracowały w trudnych warunkach – szturmowo, często po 16 godzin na dobę. Patronat ZMS nad budową dodawał ideowego zapału.

Atmosfera lat 60. w Płocku była elektryzująca. Miasto rosło w oczach. Powstawały nowe osiedla, drogi, szkoły. Rurociąg oznaczał nie tylko ropę, ale też pracę, perspektywy, nowoczesność. Mieszkańcy czuli, że uczestniczą w czymś wielkim – w budowie socjalistycznej ojczyzny.

Ciekawostki z wielkich dni

Podczas uroczystości delegacje zwiedzały nie tylko pompownię, ale też plac budowy kombinatu. Gomułka pozdrawiał pracowników bezpośrednio przy rurociągu. Przemówienie I sekretarza podkreślało, że pierwszy etap to dopiero początek – kombinat będzie się rozbudowywał, dostarczając nie tylko paliwa, ale i produkty chemiczne, w tym butadien do kauczuku syntetycznego.

W „Przedwiośnie” sala pękała w szwach. Flagi państw RWPG tworzyły kolorowy krajobraz. Dekoracje zasłużonych budowniczych – w tym radzieckich i niemieckich – były wyrazem międzynarodowej solidarności.

Mało kto wie, że budowa rurociągu wymagała ogromnych nakładów – rury o średnicy do 1020 mm, tysiące kilometrów wykopów. Polska część była gotowa jako jedna z pierwszych w północnej nitce.

Znaczenie historyczne dla Płocka i Polski

Wydarzenie z 28 grudnia 1963 roku miało wymiar nie tylko lokalny. Podniosło rangę Płocka do poziomu wysoko uprzemysłowionych ośrodków kraju. Kombinat stał się magnesem przyciągającym kolejne inwestycje – zakłady bazujące na półproduktach z ropy. W ciągu pięciolatki planowano trzykrotny wzrost liczby izb mieszkalnych. Rozwój infrastruktury – nowe dzielnice, arterie komunikacyjne, obiekty zdrowia i oświaty – zmienił oblicze miasta.

Dla Polski oznaczało to zmniejszenie zależności od importu paliw kolejowych, tańszy transport ropy, rozwój chemii. Płock stał się symbolem sukcesu socjalistycznej industrializacji. Dziś, w 2026 roku, 63 lata później, rafineria PKN Orlen wciąż jest dumą regionu, a tamte „wielkie dni” przypominają, jak daleką drogę przebyło miasto od czasów, gdy ropa z Wołgi po raz pierwszy popłynęła jego arteriami.

To była chwila, w której historia Płocka splotała się z wielką historią bloku wschodniego. Dzień, który pokazał, że przyjaźń między narodami może przybierać bardzo konkretną, podziemną formę – rurociągu pełnego czarnego złota.