Po śmierci Kuliga drukarnia chyliła się ku upadkowi. Pauli, wykształcony drukarz z Kalisza, przejął ją w 1835 roku, później kupił od wdowy po Kuligu. Przeniósł warsztat na Kościuszki, a w 1846 na Grodzką 6 – tam pozostał do 1945 roku.
Od składacza do zamożnego obywatela
Edward Pauli drukował „Dziennik Urzędowy Guberni Płockiej” – 664 egzemplarze dziennie dla całego regionu. Miał skład formularzy, legitymacji, świadectw. Zbudował majątek: 6 pras, setki centnarów czcionek. Zmarł w 1869 jako szanowany płocczanin.
Syn Ferdynand kontynuował tradycję. W 1907 ofiarował komplet „Dziennika” dla Towarzystwa Naukowego. Drukarnia przetrwała rusyfikację, I wojnę, II wojnę – pod zarządem niemieckim drukowała akcydensy. Maszyny ręczne, bez prądu elektrycznego aż do końca.
Życie codzienne w drukarni przy Grodzkiej
Zaułek, dzwonek przy drzwiach, stary zegar, prasa z 1869 i 1883 roku. Pracownicy z biletami kontrolnymi, czcionki ważone przez Rosjan. Mimo to – porządne druki lokalne, „Manza” Thomersona w 1927.
Ciekawostki i kontekst epoki
Ewangelicy w mieście biskupów – Pauli i Kulig symbolizują wielowyznaniowość Płocka. Drukarnia jako „żywy zabytek” – ręczna praca do 1945.
Znaczenie historyczne
Paulowie utrzymali ciągłość najstarszej płockiej drukarni przez zabor, niepodległość i okupację. Ich warsztat to symbol oporu kultury polskiej w trudnych czasach – od carskiego „Dziennika” po druki pod hitlerowską okupacją.