Narodziny legendy
Kiedy w 1960 roku na plac budowy Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych wjechały pierwsze maszyny, mało kto przypuszczał, że powstaje tu nie tylko kombinat, ale także jedno z największych przedsiębiorstw budowlanych Polski. „Petrobudowa” – powołana jako generalny wykonawca – szybko stała się synonimem płockiej potęgi budowlanej.
Z bazy przy ulicy Zglenickiego wychodziły brygady, które kładły fundamenty pod rafinerię, montowały estakady rurociągów, budowały drogi wewnętrzne i osiedla mieszkalne. W szczytowym okresie zatrudniała tysiące osób – od zwykłych murarzy po wysoko wykwalifikowanych inżynierów. To oni zbudowali Płock lat 70. i 80.
Lata 80. – próba ognia
Początek dekady nie był łaskawy. Kryzys gospodarczy, brak materiałów, stan wojenny. A potem – styczniowa powódź 1982 roku. Woda zalała Radziwie, unieruchomiła stocznię i port. „Petrobudowa” natychmiast rzuciła wszystkie siły na odbudowę.
Pod kierownictwem Bronisława Cieślaka, a później Marka Majznera, przedsiębiorstwo stało się głównym wykonawcą ratunkowych robót. Sypano wały, podwyższano fundamenty ujęć wody, budowano kładki w lodowatej wodzie. Gdy tylko woda opadła, ruszyła budowa Podolszyc – nowego osiedla dla powodzian.
W 1983 roku „Petrobudowa” weszła na Podolszyce Południowe. Powstawały osiedla „Miedza” i „Kapliczka”. Jednocześnie kontynuowano budowę bloków na Dworcowej i Międzytorzu. Firma realizowała też obiekty użyteczności publicznej – szkoły, żłobki, a nawet „stan surowy” kontrowersyjnych inwestycji, jak nowa mleczarnia w Radziwiu czy budynek KW PZPR (późniejszy Urząd Skarbowy).
Ludzie z Zglenickiego
Za sukcesem stali konkretni ludzie. Dyrektorzy: Bronisław Cieślak, Marek Majzner, Janusz Mościcki. Zastępcy i kierownicy robót: Wojciech Ponikiewski, Tadeusz Kulas, Zbigniew Krawczyk, Wiktor Gryckiewicz, Ryszard Kuczek i wielu innych. To oni w trudnych warunkach PRL-u organizowali transport, zaopatrzenie i pracę setek brygad.
Płocczanie pamiętają, jak „Petrobudowa” w czasach reglamentacji potrafiła załatwić beton, stal i ludzi. Jak po powodzi w kilka miesięcy postawiła pierwsze domy dla tych, którzy stracili wszystko. To była firma, która nie tylko budowała – ona trzymała miasto w ryzach w najtrudniejszych momentach.
Transformacja – wielki wstrząs
Jesień 1989 roku przyniosła koniec starego świata. „Rynek wykonawcy” zamienił się w „rynek inwestora”. Monopol się skończył. „Petrobudowa” musiała się przekształcić lub zginąć.
W pierwszej połowie lat 90. z potężnego przedsiębiorstwa wyodrębniono siedem spółek. Największa – „PETRO” S.A. pod wodzą Zbigniewa Krawczyka – przejęła około 450 pracowników i kontynuowała wielkie inwestycje. Powstały też specjalistyczne firmy: „PETROBLOK”, „PETROBET”, „ELWOD”, „PETROMALDEX”, „RENOMAX” i „LASBUD”.
Część kadry odeszła i założyła własne biznesy: „VECTRA” Marka Graczykowskiego, firmy Henryka Krupińskiego, „DENSIT POLSKA” braci Kulasów i dziesiątki mniejszych. To oni napędzali płockie budownictwo lat 90.
Sama „Petrobudowa” (już jako jednostka państwowa) skurczyła się do około 150, a później zaledwie 40 pracowników. Sprzedawano hale, place, ośrodki wypoczynkowe. Ale wciąż pełniła rolę generalnego wykonawcy przy największych kontraktach.
Co zbudowali?
„Petrobudowa” i jej spadkobiercy zostawili po sobie ogromny ślad:
- całe osiedle Podolszyce
- kompleksy mieszkaniowe na Centrum-Wschód, przy ul. Pięknej i 11 Listopada
- hale sportowe, szkoły, przebudowę Ratusza (przez VECTRĘ)
- modernizacje dróg i Alei Piłsudskiego
- obiekty dla Orlenu i setki mniejszych inwestycji
W latach 90. ich dziełem były też pierwsze supermarkety, banki i nowoczesne siedziby firm. Z wielkiej płyty przeszli na różnorodne technologie, cegłę, elewacje wentylowane i architekturę dopasowaną do potrzeb mieszkańców.
Dziedzictwo
Dziś po dawnej „Petrobudowie” zostały wspomnienia, budynki i ludzie. Wielu byłych pracowników nadal spotyka się na Zglenickiego – w halach wynajmowanych nowym firmom. Przedsiębiorstwo, choć mocno okrojone, wciąż istnieje i realizuje zadania.
To historia typowa dla polskiej transformacji: z monopolu państwowego do setek dynamicznych spółek. Z szarej wielkiej płyty do kolorowych, nowoczesnych osiedli. Z kryzysu do rozwoju.
Znaczenie dla Płocka
„Petrobudowa” ukształtowała nie tylko krajobraz miasta, ale przede wszystkim kadrę budowlańców Mazowsza. To dzięki niej Płock w latach 80. i 90. mimo kryzysów i powodzi mógł się rozwijać. To ona dała dach nad głową tysiącom powodzian z 1982 roku i tysiącom nowych mieszkańców w dekadzie transformacji.
W 2026 roku, patrząc na pełne życia Podolszyce, nowoczesne osiedla i sprawnie działającą infrastrukturę, warto pamiętać o gigantach z Zglenickiego. O tych, którzy w mroźne dni powodzi, w czasach pustych sklepów i wielkiej zmiany – po prostu budowali.
To nie tylko historia firmy. To historia Płocka, który nigdy nie przestał rosnąć.